Wszyscy pamiętamy te słowa Jana Pawła II proszące "Niech zstąpi Duch twój i odnowi oblicze ziemi...,tej ziemi" I zstąpił, coś się w nas wszystkich przełamało. Narodziła się Solidarność oraz inne grupy i stowarzyszenia ,które stawiały sobie jako jeden z głównych celów podnieść do godności marny żywot człowieka w zniewolonym kraju .Chociaż udało im się ( nam wszystkim) to zrobić na okres dość krótki i raczej w wymiarze życzeniowym niż rzeczywistym to łyknęliśmy tego szczęścia, mogliśmy się poczuć choć przez chwilę ludźmi.
Zachłystneliśmy się tą wolnością. Tak bardzo wolni we własnym mniemaniu nie zauważyliśmy nakładanych na nas,powoli , nowych ograniczeń,nowych pęt ograniczających nasze widzenie świata i prawdziwej natury rzeczywistości .
Wolni a jednak zniewoleni.Niosący najpierw światło i prawdę cóż niesiemy dzisiaj?
Nie
musiałeś nigdzie iść wszędzie była ciemność
ostatnią nagrodę mogłeś i tutaj otrzymać
w mrocznym zaułku pod mostem na śmietniku
za to że kroczyłeś odważny zostałeś złamany
przez obojętnych i skarlałych
przekonałeś się że na nic odwaga
gdyż w ostatecznym rachunku jedynie wiara się liczy
w zwycięstwo dobra światła i prawdy
Wydani na żer fałszywych autorytetów, narzucających nam swoje osądy,sugestie i opinie,staliśmy się zbiorem statystycznie ujętym zamieszkującym teren pomiędzy Bugiem i Odrą.Staliśmy się zbiorem bez właściwości, podlegającym każdej manipulacji i każdemu kłamstwu.
Uwierzyliśmy, ze jesteśmy zacofani, nietolerancyjni, pełni ukrytych kompleksów i fobii.
Uwierzyliśmy, a właściwie wmówiono nam, ze powinniśmy zaufać Państwu, mediom, autorytetom szemranym celebrytom, wiedzącym od nas lepiej jak mamy żyć, w co wierzyć , co powinniśmy podziwiać i kogo naśladować.
Tak wiec staliśmy się "mordercami Żydów" prześladowcami kochających "inaczej" oraz satanistów (czytaj wierzących w inne wartości).
Staliśmy się "wyznawcami spisków" i członkami "Smoleńskiej sekty"oraz głosicielami "Smoleńskiej religii"
W ich oczach nie jesteśmy poszukującymi prawdy lecz tylko zacofanym i głupim ludem dającym się ciągnąć na postronku jak bydło przed Pałac Prezydencki .
Wolni ale zniewoleni gdyż za niewolników postrzegani staliśmy się narodem bez praw we własnym kraju bo "Polska to dziki kraj".
W czym jesteśmy lepsi od Grecji czy Hiszpanii? Bezrobocie wśród młodzieży niedługo osiągnie taki sam poziom.Ulegliśmy edukacyjnemu kłamstwu po raz kolejny, że warto wykształcić więcej murarzy,płytkarzy, cieśli niż informatyków lub inżynierów, to jest tańsze , szybsze i jest potrzebą chwili. Teraz gdy pękła bańka na rynku budowlanym, firmy padają i zwalniają tych , którzy byli potrzebą chwili bo przecież EURO nie traw wiecznie.Nasze Państwo stało się i jest nadal jedna wielką agencją pracy tymczasowej dla tymczasowych pracowników a oby nie tymczasowych obywateli .Lud ciemny i głupi czyli my uwierzył, ze to dla naszego dobra, ze powinniśmy być bardziej elastyczni w naszych wymaganiach(wg. całej Europy już tak pracujemy za pół darmo),bardziej mobilni bardziej skorzy do poświeceń i wyrzeczeń.Za całe poświecenie winno nam wystarczyć kilka piw przy grillu bylebyśmy się trzymali z dala od polityki.
Tak się wydawało rządzącym,że grillowanie stało się naszą życiową pasją, naszym narodowym sportem .
Tymczasem naród jak lawa przebudził się, przebudził się w nim zwykły prosty człowiek,który odnalazł w sobie pokłady wolności i godności zapomniane, głęboko skrywane , przez wszystkich już wyśmiane.
Naród , który miał szansę siedzieć cicho, a odezwał się, wyrobnik Europy i we własnym kraju podniósł głowę niczym chłop pańszczyźniany w oczekiwaniu na słowa reprymendy, wstał z kolan i wyraził swoje żądania, swoje racje i swoje wątpliwości. Wstał bo wierzył w najgłębszych zakamarkach swej umęczonej duszy w zwycięstwo dobra, światła i prawdy.
Wstał by dać temu świadectwo, by nieść dobro ,światło i prawdę niczym żagiew smolną rozświetlającą najczarniejszą noc i już nic tego nie zmieni, bo....
prawda i życie nie umiera
one są wieczne
umarłe jest tylko to co było martwe
i kłamliwe
bo nigdy nie narodziło się naprawdę
illuminatus cristero
środa, 17 kwietnia 2013
czwartek, 21 marca 2013
ADAM MICHNIK A POLSKIE INTERESY NARODOWE
Kościół i polski antysemityzm
W artykule „Ostatnia szansa” opublikowanym w hamburskim tygodniku „Der Spiegel” z 29.XII 1980 r. Adam Michnik podał receptę kół, które reprezentuje na rozwiązanie sytuacji w Polsce. W szczególności zaatakował rzecznika prasowego Episkopatu księdza Orszulika (który skrytykował działalność grup typu KOR) ubierając się jednocześnie w szaty obrońcy polskich interesów narodowych. Zarazem podtrzymał taktykę grupy, która polega na kokietowaniu Kościoła chęcią wykorzystania go do swoich manipulacji politycznych.
Szerzej tę ostatnią koncepcję rozwinął Adam Michnik w książce „Kościół, lewica, dialog” wydaną w Bibliotece „Kultury” w Paryżu w 1977 r. W opracowaniu tym zalicza grupę, której jest jednym z rzeczników do „lewicy laickiej” Określając zaś zadania „lewicy laickiej” pisze:
„Tak pojmowana lewica(…) zwalcza: szowinizm i ucisk narodowy, obskurantyzm i ksenofobię, bezprawie i krzywdę społeczną” (s.16)
(…) Kokietując Kościół A. Michnik zastrzega się: „ Wizja narodu i kultury narodowej wolna od szowinizmu i ksenofobii bliska winna być lewicowej laickiej inteligencji. Różni się ona całkowicie od – endeckiej, nacjonalistycznej polskości”
Zachodzi pytanie, co A. Michnik rozumie pod pojęciem „endeckiej nacjonalistycznej polskości”? Wydaje się, że chodzi mu o tzw. polski antysemityzm. Tak go scharakteryzuje w artykule „Intelektualiści i komunizm w Polsce po roku 1945” ogłoszonym w nieregularnym wyd. KOR-u „Puls” nr 4-5 z 1978/79. „ Nie muszę nikogo przekonywać, że antysemityzm w Polsce nie jest niczym dobrym. Ale antysemityzm w Polsce „nie jedno miał imię”. Był antysemityzm typu oenerowskiego, pałkarski, często ludobójczy, często czerpiący z wzorów hitlerowskiego rasizmu.( jeżeli ktoś porówna te słowa w kontekście akcji Gazety Gówno Prawda podczas marszu z 11 listopada to widać wyraźnie, że poglądy tych laickich lewaków nie zmieniły się absolutnie, główny wróg jest ciągle ten sam-komentarz wstawiającego) Ale był antysemityzm starej endecji czy raczej części ruchu ludowego, polegający walce o polskie mieszczaństwo , o likwidację żydowskiego handlu, o polski stan trzeci itd.” Dla A. Michnika walka o „polonizację wolnych zawodów”, o „polskie mieszczaństwo”, „o polski stan trzeci” – to już antysemityzm czyli owa „spotykana nie raz w środowiskach katolickich- endecka, nacjonalistyczna polskość”
Aby nie było nieporozumień dodam, że nie stoję na stanowisku, iż wolne zawody, twórcy kultury, dziennikarze powinni być wszyscy bez wyjątku rdzennie polskiego pochodzenia ale jestem za tym, by o pozycji artystycznej takiego czy owego twórcy nie decydowało cmokierstwo lecz rzeczywisty dorobek i prawdziwe wartości ich dzieł. Aby o obsadzie owych wolnych zawodów nie decydowały przyczyny pozazawodowe , koterie, dla których ważniejsze od rzeczywistego dorobku są inne względy. A te i inne względy, aż nadto widoczne w latach 1945-1968 nie zawsze służyły polskim interesom narodowym.( jest to ciekawe spostrzeżenie w kontekście publikowanego również na tym portalu wywiadu H. Krall z B. Geremkiem - komentarz wstawiającego)(…)
Rozliczenie stalinizmu
(…) W klubie „Riviera-Remont” w dniu 13 listopada 1980 r. „Stalinizm do końca nie został rozliczony, jako mechanizm sprawowania władzy”(mówi Michnik)(zawsze ilekroć jest mowa o rozliczeniu stalinizmu, czy komunizmu w Polsce jest mowa o jakimś bezosobowym systemie, jakiejś bezwładnej masie ,nieokreślonej, nie spersonalizowanej więc postulaty Michnika typu „Ręce precz od Generała” czy „Kiszczak to człowiek honoru” mają swoje ideowe źródło – komentarz wstawiającego)
(…)(podczas spotkania 19 listopada w tym samym klubie)Na pytanie słuchacza „Jest Pan za rozliczeniem okresu 1945-1953, a ile w tym okresie pański ojciec wydal wyroków śmierci?” odpowiedział: „Ojciec nigdy nie wydal ani jednego wyroku śmierci, bo nigdy nie pracował w wymiarze sprawiedliwości ani bezpieczeństwie (szkoda, że Adam Michnik nie ujawnił roli ojca –Ozjasza Szechtera, jaka spełniał we władzach Związku Patriotów Polskich –S.J.) Prawda jest, że wyroki śmierci wydawał mój brat i był on podporucznikiem-mając lat 23 zatrudniony był w wymiarze sprawiedliwości i sądził w kompletach, które sądziły tzw. sprawy generałów, a więc Kirchmayera, Majera, Kuropieski i innych. Nikt nie uwierzyłby, gdybym teraz składał samokrytykę za mojego brata. Ja wtedy miałem 5 lat i nie mogę i nie chcę za to odpowiadać. Myślę też , że jest w złym stylu domagać się od kogokolwiek samokrytyk rodzinnych” Istotnie trudno wymagać od A. Michnika aby odpowiadał za czyny swojego brata. Byłoby to nieetyczne , wręcz barbarzyńskie coś w rodzaju hitlerowskiej odpowiedzialności zbiorowej. Jedynie więc dla porządku zacytuję fragment z emigracyjnego pisma „Narodowiec” (29.11.1977): „Kiedy po sześciu latach ciężkiej więziennej niedoli zrehabilitowano uwięzionych i rozstrzelanych, kpt. Stefan Michnik , bojąc się odpowiedzialności za popełnione zbrodnie i mierząc wszystko swoją miarką, będąc bezlitosnym dla innych, sądził, że niedawne ofiary będą takie same wobec niego i osiadł w Szwecji ale już nie jako Michnik, ale Szwedowicz (aktualnie jest współpracownikiem paryskiej „Kultury”-S.J.) (jeszcze więc w 1981 r. gdy pisano ten artykuł- komentarz wstawiającego)
Nikt nie jest odpowiedzialny za innych, nawet za rodzonego brata, ale dwaj bracia niewątpliwie szanują się i kochają, o czym świadczy chociażby podróż Adama do Szwecji, po to by spotkać się z bratem. Jak to jest więc ze stosunkiem Adama Michnika do czynów brata? Tym bardziej , że w owym wystąpieniu w radio studenckim „Riviera” A. Michnik z naciskiem podkreślał: „Ja zawsze, chowany w tradycji socjalistycznej, robotniczej(sic!-S.J.) raczej byłem skłonny modlić się do klasy robotniczej”
Bardzo jestem ciekaw jakie to „robotnicze” tradycje wpływały na rozwój osobowości A. Michnika? Może szanowni Czytelnicy zechcą się zapoznać z podręcznikiem do historii dla szkól średnich, napisanym przez panią o zbieżnym nazwisku i szczególnie uważnie przeanalizują, jakie tradycje są tam eksponowane, jakie przemilczane lub w „specyficzny” sposób naświetlone.
Sprawy niemieckie
Jest to jednak tylko jedna strona działalności A. Michnika. On sam bowiem powiada „W moim przekonaniu i w przekonaniu moich przyjaciół my nie postulujemy nic takiego co by naruszało istotny interes narodu” W zgodzie więc z owym „interesem narodu”(…)25 marca 1977 r. w neofaszystowskim piśmie „ Deutsche National Zeitung” ukazał się artykuł podpisany przez L. Kołakowskiego i A. Michnika , w którym wyraża się wdzięczność redakcji i organizacjom przesiedleńczym za udzielona pomoc.
(…) A. Michnik podziela również pogląd L. Kołakowskiego zawarty w memoriale pt.„Niemcy , Polacy i inni”(polowa 1978 r.), w którym zarzuca się Polakom , iż podtrzymują nienawiść do Niemców, nie cofając się nawet przed fałszowaniem faktów historycznych; torpedują zjednoczenie Niemiec; drażnią uczucia narodowe Niemców itp.(..)
Komentarz wstawiającego: Widzimy więc, że wszystkim można przebaczyć, niemieckim faszystom, Braciom Rosjanom ale nie trwającym przy wierze katolickiej ceniącym sobie narodowe wartości Polakom. Wszystko można osądzić i napiętnować, w szczególności najdrobniejsze przejawy „polskiego antysemityzmu” tylko nie stalinowskich zbrodniarzy pochodzenia żydowskiego.
Źródło: Są to obszerne fragmenty artykułu pt. Adam Michnik a polskie interesy narodowe” zamieszczonego w nr 8 z 21.02.1981 r. tygodnika społeczno –politycznego „Płomienie” Autorstwa Stanisława Jóźwiaka . Śródtytuły i pogrubienia pochodzą od wstawiającego.
Pismo „Płomienie „ było związane z ZSMP, jednakże w tamtym okresie zamieszczało dużo wartościowych artykułów na temat kulis władzy i jej historii . Były one wynikiem wojny frakcji w samej Partii oraz w środowisku rodzimych komunistów i ten artykuł tak powinien być rozumiany.
Egz. pochodzi z mojego archiwum.
W artykule „Ostatnia szansa” opublikowanym w hamburskim tygodniku „Der Spiegel” z 29.XII 1980 r. Adam Michnik podał receptę kół, które reprezentuje na rozwiązanie sytuacji w Polsce. W szczególności zaatakował rzecznika prasowego Episkopatu księdza Orszulika (który skrytykował działalność grup typu KOR) ubierając się jednocześnie w szaty obrońcy polskich interesów narodowych. Zarazem podtrzymał taktykę grupy, która polega na kokietowaniu Kościoła chęcią wykorzystania go do swoich manipulacji politycznych.
Szerzej tę ostatnią koncepcję rozwinął Adam Michnik w książce „Kościół, lewica, dialog” wydaną w Bibliotece „Kultury” w Paryżu w 1977 r. W opracowaniu tym zalicza grupę, której jest jednym z rzeczników do „lewicy laickiej” Określając zaś zadania „lewicy laickiej” pisze:
„Tak pojmowana lewica(…) zwalcza: szowinizm i ucisk narodowy, obskurantyzm i ksenofobię, bezprawie i krzywdę społeczną” (s.16)
(…) Kokietując Kościół A. Michnik zastrzega się: „ Wizja narodu i kultury narodowej wolna od szowinizmu i ksenofobii bliska winna być lewicowej laickiej inteligencji. Różni się ona całkowicie od – endeckiej, nacjonalistycznej polskości”
Zachodzi pytanie, co A. Michnik rozumie pod pojęciem „endeckiej nacjonalistycznej polskości”? Wydaje się, że chodzi mu o tzw. polski antysemityzm. Tak go scharakteryzuje w artykule „Intelektualiści i komunizm w Polsce po roku 1945” ogłoszonym w nieregularnym wyd. KOR-u „Puls” nr 4-5 z 1978/79. „ Nie muszę nikogo przekonywać, że antysemityzm w Polsce nie jest niczym dobrym. Ale antysemityzm w Polsce „nie jedno miał imię”. Był antysemityzm typu oenerowskiego, pałkarski, często ludobójczy, często czerpiący z wzorów hitlerowskiego rasizmu.( jeżeli ktoś porówna te słowa w kontekście akcji Gazety Gówno Prawda podczas marszu z 11 listopada to widać wyraźnie, że poglądy tych laickich lewaków nie zmieniły się absolutnie, główny wróg jest ciągle ten sam-komentarz wstawiającego) Ale był antysemityzm starej endecji czy raczej części ruchu ludowego, polegający walce o polskie mieszczaństwo , o likwidację żydowskiego handlu, o polski stan trzeci itd.” Dla A. Michnika walka o „polonizację wolnych zawodów”, o „polskie mieszczaństwo”, „o polski stan trzeci” – to już antysemityzm czyli owa „spotykana nie raz w środowiskach katolickich- endecka, nacjonalistyczna polskość”
Aby nie było nieporozumień dodam, że nie stoję na stanowisku, iż wolne zawody, twórcy kultury, dziennikarze powinni być wszyscy bez wyjątku rdzennie polskiego pochodzenia ale jestem za tym, by o pozycji artystycznej takiego czy owego twórcy nie decydowało cmokierstwo lecz rzeczywisty dorobek i prawdziwe wartości ich dzieł. Aby o obsadzie owych wolnych zawodów nie decydowały przyczyny pozazawodowe , koterie, dla których ważniejsze od rzeczywistego dorobku są inne względy. A te i inne względy, aż nadto widoczne w latach 1945-1968 nie zawsze służyły polskim interesom narodowym.( jest to ciekawe spostrzeżenie w kontekście publikowanego również na tym portalu wywiadu H. Krall z B. Geremkiem - komentarz wstawiającego)(…)
Rozliczenie stalinizmu
(…) W klubie „Riviera-Remont” w dniu 13 listopada 1980 r. „Stalinizm do końca nie został rozliczony, jako mechanizm sprawowania władzy”(mówi Michnik)(zawsze ilekroć jest mowa o rozliczeniu stalinizmu, czy komunizmu w Polsce jest mowa o jakimś bezosobowym systemie, jakiejś bezwładnej masie ,nieokreślonej, nie spersonalizowanej więc postulaty Michnika typu „Ręce precz od Generała” czy „Kiszczak to człowiek honoru” mają swoje ideowe źródło – komentarz wstawiającego)
(…)(podczas spotkania 19 listopada w tym samym klubie)Na pytanie słuchacza „Jest Pan za rozliczeniem okresu 1945-1953, a ile w tym okresie pański ojciec wydal wyroków śmierci?” odpowiedział: „Ojciec nigdy nie wydal ani jednego wyroku śmierci, bo nigdy nie pracował w wymiarze sprawiedliwości ani bezpieczeństwie (szkoda, że Adam Michnik nie ujawnił roli ojca –Ozjasza Szechtera, jaka spełniał we władzach Związku Patriotów Polskich –S.J.) Prawda jest, że wyroki śmierci wydawał mój brat i był on podporucznikiem-mając lat 23 zatrudniony był w wymiarze sprawiedliwości i sądził w kompletach, które sądziły tzw. sprawy generałów, a więc Kirchmayera, Majera, Kuropieski i innych. Nikt nie uwierzyłby, gdybym teraz składał samokrytykę za mojego brata. Ja wtedy miałem 5 lat i nie mogę i nie chcę za to odpowiadać. Myślę też , że jest w złym stylu domagać się od kogokolwiek samokrytyk rodzinnych” Istotnie trudno wymagać od A. Michnika aby odpowiadał za czyny swojego brata. Byłoby to nieetyczne , wręcz barbarzyńskie coś w rodzaju hitlerowskiej odpowiedzialności zbiorowej. Jedynie więc dla porządku zacytuję fragment z emigracyjnego pisma „Narodowiec” (29.11.1977): „Kiedy po sześciu latach ciężkiej więziennej niedoli zrehabilitowano uwięzionych i rozstrzelanych, kpt. Stefan Michnik , bojąc się odpowiedzialności za popełnione zbrodnie i mierząc wszystko swoją miarką, będąc bezlitosnym dla innych, sądził, że niedawne ofiary będą takie same wobec niego i osiadł w Szwecji ale już nie jako Michnik, ale Szwedowicz (aktualnie jest współpracownikiem paryskiej „Kultury”-S.J.) (jeszcze więc w 1981 r. gdy pisano ten artykuł- komentarz wstawiającego)
Nikt nie jest odpowiedzialny za innych, nawet za rodzonego brata, ale dwaj bracia niewątpliwie szanują się i kochają, o czym świadczy chociażby podróż Adama do Szwecji, po to by spotkać się z bratem. Jak to jest więc ze stosunkiem Adama Michnika do czynów brata? Tym bardziej , że w owym wystąpieniu w radio studenckim „Riviera” A. Michnik z naciskiem podkreślał: „Ja zawsze, chowany w tradycji socjalistycznej, robotniczej(sic!-S.J.) raczej byłem skłonny modlić się do klasy robotniczej”
Bardzo jestem ciekaw jakie to „robotnicze” tradycje wpływały na rozwój osobowości A. Michnika? Może szanowni Czytelnicy zechcą się zapoznać z podręcznikiem do historii dla szkól średnich, napisanym przez panią o zbieżnym nazwisku i szczególnie uważnie przeanalizują, jakie tradycje są tam eksponowane, jakie przemilczane lub w „specyficzny” sposób naświetlone.
Sprawy niemieckie
Jest to jednak tylko jedna strona działalności A. Michnika. On sam bowiem powiada „W moim przekonaniu i w przekonaniu moich przyjaciół my nie postulujemy nic takiego co by naruszało istotny interes narodu” W zgodzie więc z owym „interesem narodu”(…)25 marca 1977 r. w neofaszystowskim piśmie „ Deutsche National Zeitung” ukazał się artykuł podpisany przez L. Kołakowskiego i A. Michnika , w którym wyraża się wdzięczność redakcji i organizacjom przesiedleńczym za udzielona pomoc.
(…) A. Michnik podziela również pogląd L. Kołakowskiego zawarty w memoriale pt.„Niemcy , Polacy i inni”(polowa 1978 r.), w którym zarzuca się Polakom , iż podtrzymują nienawiść do Niemców, nie cofając się nawet przed fałszowaniem faktów historycznych; torpedują zjednoczenie Niemiec; drażnią uczucia narodowe Niemców itp.(..)
Komentarz wstawiającego: Widzimy więc, że wszystkim można przebaczyć, niemieckim faszystom, Braciom Rosjanom ale nie trwającym przy wierze katolickiej ceniącym sobie narodowe wartości Polakom. Wszystko można osądzić i napiętnować, w szczególności najdrobniejsze przejawy „polskiego antysemityzmu” tylko nie stalinowskich zbrodniarzy pochodzenia żydowskiego.
Źródło: Są to obszerne fragmenty artykułu pt. Adam Michnik a polskie interesy narodowe” zamieszczonego w nr 8 z 21.02.1981 r. tygodnika społeczno –politycznego „Płomienie” Autorstwa Stanisława Jóźwiaka . Śródtytuły i pogrubienia pochodzą od wstawiającego.
Pismo „Płomienie „ było związane z ZSMP, jednakże w tamtym okresie zamieszczało dużo wartościowych artykułów na temat kulis władzy i jej historii . Były one wynikiem wojny frakcji w samej Partii oraz w środowisku rodzimych komunistów i ten artykuł tak powinien być rozumiany.
Egz. pochodzi z mojego archiwum.
poniedziałek, 4 marca 2013
Nur für Juden/Tylko dla Żydów
Od poniedziałku niektóre linie autobusowe łączące Zachodni Brzeg i
Izrael będą miały osobne autobusy dla Palestyńczyków i dla Żydów.
Izraelskie Ministerstwo Transportu zaprzecza, że to próba segregacji
rasowej.
Palestyńczycy na terytoriach okupowanych w większości przypadków żyją w izolacji od swoich izraelskich sąsiadów . Podobnie jest w Jerozolimie Wschodniej (palestyńskiej części miasta anektowanej przez Izrael w 1967 roku), gdzie istnieją dwa systemy transportu publicznego. Obok oficjalnych zielonych autobusów jeżdżą palestyńskie minibusy wożące Palestyńczyków do arabskich dzielnic miasta, na punkty kontrolne i do sąsiednich palestyńskich miast, jak na przykład Ramallah czy Betlejem.
Oto najlepsi naśladowcy Hitlera .
piątek, 22 lutego 2013
Nieznośna lekkość bytu
Problemem Tuska jest jego małość,małość tak wielka, że aż żałosna.
Nic nie może przysłonić nawet jego cienia, o prezentowaniu odmiennych racji nie wspomnę.
Tusk jest Kaszubem zazdrosnym, niedarującym zniewagi na forum publicznym.
Los Gowina jest przesądzony, tym lepiej dla niego, tym lepiej dla Polski. Niestety gorzej dla Platformy , gdyż nie bedzie już mogła przybierać konserwatywnej facjaty i kokietować nią wyborców. Zostanie jej tylko liberalno-lewicowa gęba.
Gęba ,w którą trzeba przy najbliższych wyborach rżnąc!
Nieznośna lekkość bytu
Tylko głupcy i mali dyktatorzy
wznoszą monumentalne budowle
i pomniki
gdyż ciąży im nieznośna lekkość bytu
w sercach
jeżeli je mają
nie wiedzą że sens tkwi
w źródle którego nigdy nie znajdą
w głazie zrodzonym z czyjejś łzy
oni nie maja pojęcia
że prawda i życie nie umiera
one są wieczne
umarłe jest tylko to co było martwe
i kłamliwe
bo nigdy nie narodziło się naprawdę
ponad 20 lat temu napisał:
autor tego felietonu.
wtorek, 12 lutego 2013
Walka klas
Walka klas
To ociemniali kradną światłość
a głupcy mądrość innym
szaleńcy trwonią marzenia
a nadzieję kradną szalbiercy
złotouści hańbią słowa
a wartości bronią bezbronni
nieomylni kradną myśli
a prawdę głoszą despoci
to bezwolni odbierają wolę
a cóż my mali szarzy prości?
my kradniemy śrubki w zakładach pracy
bo walka klas trwa
wszystko pomyślane totalnie
04.86
To ociemniali kradną światłość
a głupcy mądrość innym
szaleńcy trwonią marzenia
a nadzieję kradną szalbiercy
złotouści hańbią słowa
a wartości bronią bezbronni
nieomylni kradną myśli
a prawdę głoszą despoci
to bezwolni odbierają wolę
a cóż my mali szarzy prości?
my kradniemy śrubki w zakładach pracy
bo walka klas trwa
wszystko pomyślane totalnie
04.86
Choć minęło ponad 20 lat od napisania przeze mnie tego utworu nic się nie zmieniło w naszej "wspaniałej" rzeczywistości.
Autorytety mainstreamu zawiadują "mądrością" głupców, którzy zarażają tą przypadłością następnych.
Klasa dzieci lewicy, czy też dawnej lewicy bądź też dawnego aparatu ucisku trzyma się mocno! Posiadają wpływy w mediach, firmach Skarbu Państwa, przedsiębiorstwach prywatnych, fundacjach i stowarzyszeniach. Klasa ta jest genetycznie już obdarzona zdolnością do okradania nas z marzeń i nadziei, wszystko oczywiście w imię prawdy i tolerancji rozumianej na swój sposób.
Nie kradniemy już "śrubek w zakładach pracy", zamiast tego pracodawcy wyposażeni w "śmieciowe przywileje" okradają całe rzesze ludzi z przyszłości. Bo jaka to jest przyszłość gdy wszystko jest tymczasowe,tymczasowa praca, tymczasowe ubezpieczenie, tymczasowe miejsce do życia. "Tymczasowy człowiek" jako znak naszych czasów,jako wyznacznik ludzkiej beznadziei,straconych szans i wreszcie jako przeciwieństwo "człowieka stałego" zakorzenionego w swojej ziemi,swoim środowisku posiadającego marzenia i wartości oparte i wynoszone z najlepszego źródła jakim jest rodzina.
Ale już nad tym pracują demiurdzy naszej rzeczywistości, rodzina też ma być tymczasowa, oparta na tymczasowym związku, tymczasowych prawach i takich samych tymczasowych obowiazkach.
Autorytety mainstreamu zawiadują "mądrością" głupców, którzy zarażają tą przypadłością następnych.
Klasa dzieci lewicy, czy też dawnej lewicy bądź też dawnego aparatu ucisku trzyma się mocno! Posiadają wpływy w mediach, firmach Skarbu Państwa, przedsiębiorstwach prywatnych, fundacjach i stowarzyszeniach. Klasa ta jest genetycznie już obdarzona zdolnością do okradania nas z marzeń i nadziei, wszystko oczywiście w imię prawdy i tolerancji rozumianej na swój sposób.
Nie kradniemy już "śrubek w zakładach pracy", zamiast tego pracodawcy wyposażeni w "śmieciowe przywileje" okradają całe rzesze ludzi z przyszłości. Bo jaka to jest przyszłość gdy wszystko jest tymczasowe,tymczasowa praca, tymczasowe ubezpieczenie, tymczasowe miejsce do życia. "Tymczasowy człowiek" jako znak naszych czasów,jako wyznacznik ludzkiej beznadziei,straconych szans i wreszcie jako przeciwieństwo "człowieka stałego" zakorzenionego w swojej ziemi,swoim środowisku posiadającego marzenia i wartości oparte i wynoszone z najlepszego źródła jakim jest rodzina.
Ale już nad tym pracują demiurdzy naszej rzeczywistości, rodzina też ma być tymczasowa, oparta na tymczasowym związku, tymczasowych prawach i takich samych tymczasowych obowiazkach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)