czwartek, 17 stycznia 2013

Rytualne morderstwa i ofiary z dzieci (cz. IV)


Pisząc ten artykuł, docierając do co raz to potworniejszych opisów zbrodni, często zadawałem sobie pytanie : Gdzie znajduje się źródło tego wszystkiego? Skąd oprawcy czerpali swą wiedzę, że można, że trzeba składać krwawe ofiary i robić im i z nimi te wszystkie okropne rzeczy? Czy wiedzę swą czerpali od swoich szamanów, magów czy też kapłanów wyznawanych przez nich bóstw, wierzeń i religii ?A skąd, z kolei oni o tym wiedzieli?
Czy źródło tych wszystkich złych rzeczy leży w nas samych i ciąży nam niczym "grzech pierworodny", czy też jest poza nami, a my niejako przyjmując je, pozwalamy by niczym wartki strumień przypominający ściek niosło nas ku mrocznej, kipiącej i bezdennej otchłani.
            Czy rodzic składający w ofierze swe pierworodne dziecko, nie jest doskonałym przykładem człowieka, który tym czynem przekreśla wszystkie swoje nadzieje, cale swoje jestestwo, cale swoje życie? Nawet jeżeli jego dalsze życie, będzie upływało w bogactwie i będzie szczęśliwe, dla siebie i świata jest on stracony, tylko o tym jeszcze nie wie, a jeżeli wie to tym gorzej dla niego. Ktoś kto zabija własne lub cudze, niewinne dziecko nie cofnie się już przed niczym, żadna zbrodnia, żaden występek nie będzie dla niego odrażający, gdyż tym czynem, tą przelaną niewinnie krwią podpisuje najważniejszą umowę w swoim życiu, umowę o przejściu na ciemną stronę mocy.
            Nasze życie, życie świata w swej oficjalnej wersji jest z pewnością lepsze, oparte na moralnych i etycznych zasadach przyjętych jako ponadczasowe wartości, jednakże w swym innym, ukrytym, spowitym mrocznymi tajemnicami lustrzanym odbiciu jest tak samo pierwotne i instynktowne, i tak samo naturalistyczne jak wizerunek "czarownika" z groty Les Trois Freres. Złe czyny są pożywieniem dla rozpszestrzeniajacego się zła, natomiast śmierć niewinnego dziecka to już prawdziwe igrzyska demonów. Od nas zależy czy pozwolimy im naszą ziemię zamienić w ową biblijną dolinę Ben- Hinnom, Dolinę Mordu.
             O tej dolinie z pewnością słyszały dzieci, żydów sefardyjskich, których niezwykle barwne i piękne pieśni, wykonywał w Polsce Zespól Reprezentacyjny. Nigdy w swoich wyobrażeniach, nie przypuszczały, że będą niejako owymi biblijnymi ofiarami złożonymi Baalowi w Dolinie Mordu. Ofiarami w liczbie 100 000, których ciała i głowy napromieniowano dawkami 35 tys. razy większymi niż dopuszczalne normy. Akcję tą będącą eksperymentem medycznym sfinansował rząd USA za kwotę 300 mln lirów izraelskich, 107 mln ówczesnych dolarów amerykańskich, co stanowiło blisko polowe deficytu handlowego Izraela. Należy przy tym powiedzieć iż w 1951r do Izraela napłynęło 175 000 emigrantów, więc śmiało można stwierdzić ,że to tak jakby ktoś podjął decyzję o zabiciu z pośród nich, 58%!
Był to program  typowo eugeniczny, z klas wyciągano dzieci sefardyjczyków pod przykrywką badań na grzybicę strzygąca, natomiast askenazyjczyków zostawiano w spokoju. W filmie Ashera Hemiasa, Davida Belhassena "The Ringworm Children"(polski tytuł to "100 000 napromieniowanych")starsza kobieta ,która brała udział w tym procederze mówi : "Ustawiali je rzędami, golili głowy i smarowali żelem. Następnie dawano im piłkę między nogi, aby nie mogły się ruszać. Na ciałach nie miały żadnej ochrony, nie było dla nich ołowianych kamizelek. Mnie powiedziano, że to dla ich dobra, aby usunąć grzybicę." Niedługo po napromieniowaniu zmarło 6 tys. dzieci, inne umierają do dziś cierpiąc na epilepsję, zaniki pamięci, chorobę Alzheimera, przewlekłe bóle głowy, różne postacie raka i psychozę. Rząd Izraela już wcześniej porwał 4,5 tys. jemeńskich niemowląt i dzieci by wysłać je do Ameryki, w celu przeprowadzenia na nich testów nuklearnych. Oczywiście w zamian za pieniądze oraz nuklearne tajemnice.
  Na wyeliminowaniu "gorszej gałęzi" swego narodu żydowskie państwo zrobiło doskonały interes, wpisując się tym samym do hańbiącej listy dzieciobójców : Kananejczyków , Fenicjan, cesarzy rzymskich, komunistycznych komisarzy i zbrodniarzy z pod znaku swastyki, doktora Mengele, niewyłączając. Możemy być pewni, że w chwili zagrożenia ,bądź też w celu spełnienia jakiejś urojonej idei, państwo które zabijało własne dzieci, a które swym arsenałem nuklearnym szantażuje cały Bliski Wschód nie będzie miało żadnych skrupułów by go użyć, wywołując tym samym III Wojnę Światową.
Skoro naród doświadczony holokaustem, kilka lat po wojnie sam na sobie jest gotów popełnić następny, co my wobec tego mamy myśleć o wzmiankach i doniesieniach z dawnych czasów mówiących o rytualnych mordach chrześcijańskich dzieci. W 1899 roku przedstawiciele angielskiego judaizmu zwrócili się, za pośrednictwem arcybiskupa Westminsteru, do papieża Leona XIII, w celu uzyskania od Stolicy Apostolskiej oświadczenia potępiającego, jako fałszywe, oskarżenie o żydowskim mordzie rytualnym[1]. Oczywiście żądanie to mijało się z prawdą historyczną. W sprawozdaniu zatytułowanym: Eucharystia a współczesny żydowski ryt paschalny z 1984 r., Rocca D'Adria pisze "Opinia w myśl której mord na dzieciach chrześcijańskich zachodziłby z nienawiści do Chrystusa, aby w ten sposób sprofanować święta Wielkanocne, nie odpowiada prawdziwemu motywowi. W rzeczywistości zbrodnia ta była ściśle narzucona przez religię talmudyczną, była aktem obrzędu religijnego, «zbrodnią narodową i prawnie ustanowioną». Rabini wiedzą i uznają, że Mesjasz przyszedł już w osobie Chrystusa, a przez swoją krew zbawił i zbawia chrześcijan. Zawładnięcie niewinną krwią chrześcijańską - oto wyimaginowany przez rabinów sposób, by ich naród miał udział w tej drodze zbawienia. Kropla tej krwi powinna być zmieszana z macą nakazaną na święto żydowskiej Paschy... Rabini i ojcowie rodzin, którzy z kolei przekazywali ten sekret bądź komuś zaufanemu bądź najstarszemu synowi, byli depozytariuszami straszliwej tajemnicy. W ten sposób utwierdzany był charakter zabobonny, formalistyczny, zewnętrzny religii talmudycznej. Ale nie tylko; gdyż, jak wiadomo, religia oparta na takim rycie nie mogła nie być religią zupełnie zdeprawowaną, a cały lud, bądź przynajmniej wszyscy praktykujący żydzi byli w to uwikłani. Samo uporczywe odrzucanie Chrystusa i Kościoła przez żydów wypaczało zupełnie charakter, gdyż w istocie odrzucenie to nie wynikało z nieświadomości czy zaślepienia, lecz z dobrowolnej chęci tkwienia w błędzie. Piętno Szatana odnalazło w religii żydowskiej idealną analogię: a zatem była to religia satanistyczna, która zupełnie zerwała pomost ze starotestamentowym mozaizmem"[2]
Wbrew temu co mówią przedstawiciele społeczności żydowskich na całym świecie istnieją liczne zapiski historyczne, z których w sposób niezbity wynika, że mordy rytualne miały miejsce. Oczywiście często zdarzały się nieuzasadnione przypadki obwiniania enklaw żydowskich o zaginięcia  dzieci, sprowadzanie zarazy i inne tego typu rzeczy. Jednakże na przestrzeni wielu setek lat można zaobserwować pewną powtarzalność tego zjawiska. U ofiar stwierdzano zadawanie ran klutych, zawsze w tych samych miejscach i zawsze w jednakowy sposób. Ofiarą zawsze pada chrześcijańskie dziecko i zawsze chłopiec. Zawsze sprawcą jest osoba z pośród społeczności żydowskiej, nie licząc pomocników. Papieże w tej kwestii nie byli skłoni do zbyt pospiesznych osądów i wydawania pochopnych wyroków. Jak wiemy nawet procesy kanonizacyjne potrafią się ciągnąć przez wieki a co dopiero oskarżanie innych
społeczności religijnych o popełnianie zbrodni na chrześcijańskich dzieciach. Tak było z kultem Szymona z Trydentu, którego rytualną śmierć po przeprowadzonym procesie potwierdził  Biskup Trydentu Jan Hinterbach, lecz papież kierując się nie do końca wyjaśnionymi wszystkimi okolicznościami, jego kult zawiesił. W 1584 Grzegorz XIII, w Martyrologium rzymskim, ogłosił, że 24 marca 1475 roku, w Trydencie miało miejsce "umęczenie świętego Szymona chłopca, w okrutny sposób zamordowanego przez żydów, który następnie zajaśniał licznymi cudami". W dniu 8 czerwca 1588 roku, ponad sto lat po męczeńskiej śmierci błogosławionego Szymona, Sykstus V zatwierdził publiczny kult ku jego czci. Kościół zezwolił również na publiczny kult i beatyfikował, zamordowanego w wieku 3 lat, Andrzeja z Rinn kolo Insbrucka za pontyfikatu Benedykta XIV, 15 grudnia 1753, i 22 lutego 1755; a później jeszcze ukrzyżowanego w Saragossie Dominika del Val (za pontyfikatu Piusa VII, 24 listopada 1805, 12 maja 1807 i 7 sierpnia tego samego roku), Krzysztofa z La Guardia, w pobliżu Toledo (za Piusa VII) i Wawrzyńca z Marostica (za Piusa IX w 1867).
Co na ten temat mówią księgi żydowskie?
Księga Zohar, część I, 38b i 39a: obiecuje mordercom chrześcijan(jako bałwochwalców) najwyższe miejsce w raju.
"W czwartym pałacu raju znajdują się wszyscy, którzy opłakiwali Syjon i Jeruzalem i wszyscy zabójcy pozostałych narodów bałwochwalczych ...I jak purpura [jest] szatą (chlubną i wyróżniającą Boga), tak wyróżnia się i odznacza tych wszystkich, którzy zabijali pozostałe narody czczące bożków."
Talmud, traktat Pesachim 49b:
"Powiedział  rabbi Eliezer: naród ziemi (chrześcijan) dozwala się zabijać w święto pokuty, przypadające na dzień sabatu. Rzekli mu jego uczniowie: Rabbi, powiedz raczej ofiarować. Na to im odpowiedział: Bynajmniej przy ofiarowaniu trzeba odmawiać odpowiednie modlitwy, przy zabijaniu zaś nie ma potrzeby modlitw."
Księga Zohar, część II, 119a:
"I śmierć ich (chrześcijan) niech będzie z zamknięciem gęby jak bydlęcia, które zdycha, bez głosu i bez słowa."
Modlą się również w ten sposób "Zgubionym (wyznawcom Jezusa)niech będzie odjęta wszelka nadzieja; wszyscy heretycy niech zginą, jakby w jednej chwili; wszyscy nieprzyjaciele narodu twego niech szybko zostaną wycięci; królestwo pychy wyrwij, złam i zniszcz, niech zostaną ujarzmieni wszyscy, prędko, w dniach naszych."  [118--119]
Tak więc Żydzi posłuszni nakazom zabijania chrześcijan zawartym w Talmudzie, przed którymi przestrzegał święty Justyn, zabili w 1144 dwunastoletniego świętego Wilhelma z Yorku, w 1179 świętego Ryszarda z Paryża,  w 1345 błogosławionego Henryka z Monachium, , w 1840 męczenników z Damaszku ojca Tomasza z Cangiano i jego współpracowników. Pierwsze oskarżenie o dokonanie mordu rytualnego w Europie średniowiecznej, miało miejsce w roku 1144 w Norwich, gdzie Żydzi mieli kupić przed Wielkanocą małego chłopczyka i torturować go, zadając mu przy tym wszystkie te tortury jakie zadano Chrystusowi w Wielki Piątek z ukrzyżowaniem włącznie.  W Anglii dopiero w 1255 r. odbył się pierwszy proces, w którym udaje się udowodnić winę i skazać sprawców mordu na Małym Hugh. Powieszono wówczas 18-u żydów. Sprawę tę należy jeszcze rozpatrywać w kontekście ekonomicznym, tak duża liczba skazanych wskazywałaby, że wykorzystano ją do przejęcia majątków żydowskich, wskazują na to niektóre źródła z tamtych czasów. Ochrzczony rabin Moldawno w swej pracy "Koniec religii żydowskiej" z 1803 roku stwierdził, iż "misterium krwi znają wśród Żydów tylko rabini, nauczyciele, uczeni i faryzeusze".
Niemiecki uczony, prof. dr August Rohling w swej pracy z 1883 r. "Moja odpowiedz rabinom" powołując się na świadectwa Jana Feltro, Paola Medici, Moldawa i Baroniusa, a także na akta sadowe dwóch procesów na tle mordu rytualnego w Trydencie i Damaszku, znajdujących się w archiwach watykańskich stwierdza wprost, ze mord rytualny stosowany przez Żydów istnieje. Ks. Curzio Nitoglia autor "Kilka słów o mordach rytualnych" twierdzi
 "iż można bez obaw uznać historyczną prawdziwość tezy o żydowskim mordzie rytualnym, nie popadając ani w przesadny fanatyzm, który widzi ten fakt wszędzie, nawet tam gdzie go nie ma, ani w sceptycyzm, który uporczywie temu zaprzecza, nawet w obliczu tak przekonywujących, historycznych i magisterialnych dowodów."
W wysiłkach dyplomatycznych i nie tylko, mających na celu uzyskanie zaprzeczenia Stolicy Apostolskiej jakoby kiedykolwiek dochodziło do mordów rytualnych popełnianych przez żydów, duża rolę odegrał kościół i politycy angielscy oraz wszystkim znany żyd, bankier, Lord Rothschild. Oczywiście jako koronny argument przedstawiając tezę o fałszerstwie doniesień o w/w zbrodniach. Ciekawostką jest to dlaczego właśnie Kościół Angielski ,tak bardzo się troszczył o dobre imię żydowskiej diaspory? Katolicy w Anglii do 1832 r. mogli swą wiarę praktykować tylko potajemnie. Dopiero w 1850 r. przywrócono katolickie diecezje i hierarchię kościelną. W tamtym czasie bardzo silne były tendencje protestanckie i liberalne, których efektem były często oskarżenia liberalnej prasy i polityków oraz społeczności żydowskiej skierowanych przeciwko wyznawcom katolicyzmu o antysemityzm. Sytuacja Kościoła  Katolickiego w Anglii przypominała "stan oblężonej twierdzy", nie należy również wykluczyć istnienie ukrytego wpływu kół masońskich na niektórych hierarchów kościelnych. Pamiętać musimy, że w 1717 r. pierwszą lożę masońską na świecie założyli różokrzyżowcy: Jean Theophil Desaguliers, przyrodnik i pastor kalwiński, oraz Jacąues Anderson, pastor protestancki, oraz że od czasu Blokady Albionu przymierze zawarte wówczas przez Rodzinę Królewską, Kościół Anglikański i masonerię determinowało politykę wewnętrzną i zagraniczną Zjednoczonego Królestwa włącznie ze stosunkiem do Kościoła Katolickiego.
Żądania Rothschilda, za którego pieniądze, Weishaupt założył Zakon Iluminatów Bawarskich, spełzły na niczym.
W Europie było sporo procesów o mordy rytualne, Polska pod tym względem nie była wyjątkiem, chociaż temat ten spopularyzował dopiero Piotr Skarga wydając w 1579 r. swoje słynne "Żywoty świętych". Do pierwszego procesu na ziemiach polskich doszło 1547 r. w którym oskarżono starozakonnych Mojżesza i Abrahama o porwanie i ukrzyżowanie syna krawca w Rawie. W tym samym roku oskarżono żydów z Kłodawy o zamordowanie 6-letniego Dunata i jego 7-letniej siostry Doroty. Następne procesy odbyły się w Kcynii w roku 1559, Bielsku- w 1564, Rososzu- w 1566. Pomimo wydania w 1576 r. przez Stefana Batorego edyktu, w którym stwierdzał bezpodstawność oskarżeń o mordowanie dzieci i bezczeszczenie hostii oraz nakładał surowe kary  na osoby występujące w przyszłości z podobnymi oskarżeniami, liczba oskarżeń nie zmniejszyła się, a wręcz przeciwnie, wzrosła. Największa liczbę oskarżeń i procesów przypada na koniec XVI i pierwszą połowę XVII w.
W 1698 r. skazano i stracono starszego synagogi sandomierskiej za rzekome morderstwo 2-letniej dziewczynki. Do najbardziej znanych procesów doszło w latach 1710-1713 w Sandomierzu, 1736-1740 w Poznaniu oraz w1756 r. w Żytomierzu. Wielu oskarżonych stracono. Specyfiką polska były oskarżenia żydów o mordy dziewczynek, podczas gdy w Europie takie przypadki zdarzały się bardzo rzadko. W świetle dokumentów procesowych znaczną cześć oskarżeń o mordy rytualne należy uznać za chybione, spowodowane bardziej czynnikami ekonomicznymi lub po prostu histerią antyżydowską, szczególnie w odniesieniu do zabójstw dziewczynek.
"Oprócz  prowadzonej jawnie nagonki na osobę ks. Pranajtisa była także prowadzona systematycznie akcje zakulisowa - można tu wymienić dla przykładu działania prowadzone przez H.Sliosberga w Petersburgu jak również przez londyńskiego bankiera Rothschilda w Watykanie. Mimo tych wszystkich trudności w czasie przewodu sądowego ks. Pranajtis złożył tak szczegółowe wyjaśnienie zawartej w Talmudzie nauki, nawet co do liczby i rodzajów cięć rytualnych zadawanych ofierze przy zabójstwie rytualnym, że w zdumienie wprawił sędziów. Ponadto po półrocznych badaniach  jako rzeczoznawca wydał on wielostronicową ekspertyzę, którą dołączono do aktów sprawy. Naukowe wyjaśnienie przez ks. Pranajtisa zawartej w Talmudzie nauki rabinistycznej było w sprawie Bejlisa tak druzgocące, że przewód sądowy przerwano na rozkaz z góry, z Petersburga. Stało się to miedzy innymi dlatego, że bankier Mendelsohn, u którego wówczas rząd rosyjski zaciągał pożyczkę, uzależnił jej udzielenie od umorzenia sprawy Bejlisa. Mimo to sąd przysięgłych w Kijowie okazał się być uczciwym. Na pierwsze pytanie "czy śmierć zadana ofierze była mordem rytualnym" odpowiedział "Tak", a na drugie "czy oskarżony Bejlis jest winny tego mordu" odpowiedział  "nie, brak dostatecznych dowodów winy."
Kilkanaście lat później przez Carską Rosję przetacza się fala wystąpień zainspirowana przez żydowsko-masoński spisek, którego fundamentem był zarówno antykatolicyzm Weishaupta, jakobinizm francuski ale również gnostycki bunt Marksa jako choroba duszy  a w końcu wyznawany i praktykowany przez niego satanizm.  Po przewrocie bolszewickim przez Ukrainę przetoczyły się trzy fale głodu: z początku lat 20., z lat 1946-47 ale najtragiczniejszy w skutkach był  - Wielki Głód z lat 1932-33. W najgorszym okresie Wielkiego Głodu umierało do 25 tys. ludzi dziennie. Pustoszały całe wsie, dochodziło do przypadków kanibalizmu. Szczególnie cierpiały dzieci, które po prostu zjadano. Ocenia się, że życie straciła jedna trzecia z nich! Włoski konsul w tajnym raporcie dla swojego rządu pisał:
""Około północy transportuje się dzieci ciężarówkami w okolice dworca towarowego. Tam też gromadzi się dzieci zebrane z wiosek, znalezione w pociągach, rodziny chłopskie, samotne osoby w podeszłym wieku, złapane w mieście. Personel medyczny robi . Ci, którzy jeszcze nie są spuchnięci i rokują jeszcze jakieś nadzieje na wyzdrowienie, są kierowani do baraków Hołodnoj Gory, gdzie kona w hangarach na słomie około 8 tys. osób, głównie dzieci."
Przerażającym jest fakt iż klęska głodu nastąpiła w jednym z najżyźniejszych krajów Europy, w czasie pokoju, w czasie gdy bolszewicka Rosja odnotowała największy przyrost eksportu zboża od czasu swego powstania. Eksportem zboża płacono USA i Europie za broń i technologie. Obsługą transferową tych operacji zajmowały się, największe w tamtym czasie, rodziny bankierskie. Wszyscy zarabiali niewyobrażalne pieniądze. Europa i Świat milczała, gdy miliony Ukraińców, w tym setki tysięcy dzieci umierało z głodu. Dla "złotego cielca" złożono w ofierze setki tysięcy dziecięcych ofiar w być może największym od czasów Salomona sanktuarium tofet, a biblijna Dolina Ben- Hinnom, Dolinę Mordu, Dolina Hańby zagościła tym razem na ziemi ukraińskiej , która wkrótce znów miała się stać sceną przerażających wydarzeń. Głównymi ofiarami tym razem miały być polskie dzieci, przybijane do drzew, patroszone z łon matek, skalpowane, gwałcone, łupione z gałek ocznych i uszu.  Europa nie lubi pamiętać swoich grzechów, więc nadzieje i oczekiwania Ukraińców na to, że Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy uzna Wielki Głód na Ukrainie za ludobójstwo rozbiły się na unijnym stole ofiarnym,gdzie poświecono je dla dobrych stosunków (interesów) z Rosją. Rada Europy ograniczyła się do zapisu o "masowym głodzie" z początku lat 30. w byłym ZSRR.

[1] Dokumentacja tego wystąpienia jest zachowana w Tajnych Archiwach Watykanu (ASV - Archivio Segreto Vaticano), SS (Segreteria di Stato - Sekretariat Stanu), 1900, rubr. 66; i w Archiwach Świętego Oficjum (ASU - Archivio Sant'Uffizio), Rerum variarum 1901, nº 7 bis (Sul sacrifizio di sangue attribuito agli ebrei - O krwawych ofiarach przypisywanych żydom). Profesor Giovanni Miccoli, z Uniwersytetu w Trieście, został dopuszczony do skonsultowania tych dokumentów i napisał na ten temat w Storia d'Italia (Historii Włoch), Annali 11a, Santa Sede, questione ebraica e antisemitismo (Stolica Apostolska, kwestia żydowska a antysemityzm), Einaudi, Turyn 1997, ss. 1525-1544.  Źródlo www.ultramontes.pl

[2] G. Miccoli, op. cit., ss. 1527-1528.

Rytualne morderstwa i ofiary z dzieci (cz. II)

"Historia naszej cywilizacji jest nie tylko pełna dumy i chwały, nie tylko pełna doniosłych odkryć i wynalazków czy też wzniosłych aktów miłosierdzia, dobroci i miłości. Jest również, a może nawet w swej większej części nieludzko przerażająca, choć wielu z pośród nas jest gotowa poświęcić swoje życie dla dobra innych to większa część z nas jest gotowa poświęcić życie innych dla dobra własnego."
S.L ( illuminatus)
Niestety baron de Rais nie był ani pierwszy ani ostatnim potworem w historii naszej cywilizacji mordującym i składającym ofiary z dzieci, historia wspaniałych cywilizacji Bliskiego Wschodu , Egiptu, basenu Morza Śródziemnego i nie wyłączając cywilizacji obu Ameryk, zna liczne przykłady krwawych rytuałów, których ofiarami były niewinne dzieci.
W Księdze Rodzaju możemy przeczytać "Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę".
Abraham, który przecież wstawiał się za grzeszną Sodomą, posłusznie idzie wypełnić rozkaz złożenia w ofierze jedynego syna! Idą trzy dni! "A gdy przyszli na miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął po nóż, aby zabić swego syna."
Ten fragment z Biblii mówi nam oczywiście o zaufaniu Abrahama do Boga, o jego najwyższym poświeceniu, o wyższości wiary nad ustanowionymi prawami, ale  dla nas jest to świadectwo tamtych czasów mówiące o innym typie wrażliwości, o innym pojmowaniu praw etycznych rządzących ludzkim życiem. Czy ktoś z nas w dzisiejszych czasach spełniłby taki rozkaz? Z pewnością tacy ludzie są i będą istnieć, ale większa część z nas zbuntowałaby się gdyż jako wierzący w Dobrego Boga również od niego wymagamy tej miłości , której wymaga On od nas. Według Starego Testamentu każda pierworodna istota należała do Boga, ale można ją było wykupić, składając ofiarę zastępczą. Z pism pogańskiego apologety Porfiriusza (232-305 ne.) wynika, że starożytni mędrcy w innych narodach również rozumieli ofiary z pierworodnych w kontekście mesjańskim. Niestety, z czasem ofiarę pierworodnego zaczęto pojmować dosłownie, składając w ofie­rze pierworodnych z rodu królewskiego.
Fenicki król Elus, aby ratować swój naród w obliczu najazdu, złożył w ofierze swego pierworodnego syna Jedudę. Moabicki król, widząc, że nie sprosta Izraelitom, "wziął swego syna pierworodnego, który miał po nim panować, i złożył go jako ofiarę całopalną na murze". Podobnie norweski jarl (dowódca wikingów) Hakon ofiarował swego syna Erlinga, widząc, że przegrywa bitwę z piratami z wyspy Wolin. Typologia mesjańska w takiej zniekształconej formie zachowała się między innymi we wschodniej Afryce, wśród Aborygenów w Australii, u Indian na Florydzie, a także wśród Słowian, którzy ofiarowali swoich pierworodnych Perunowi. Zapewne dlatego Abraham nie zakwestionował polecenia Boga, aby złożyć w ofierze Izaaka. Podobny motyw pojawia się w tradycji greckiej, gdzie Agamemnon miał złożyć na ołtarzu swoją córkę Ifigenię, ponieważ Artemida uwięziła statki Achajów w drodze do Troi i jedynie ta ofiara mogła zapewnić im pomyślne wiatry. Oczywiście bogini zlitowała się, porywając dziewczynę tuż przed dopełnieniem aktu i podstawiając jako ofiarę młodą łanię.
W Biblii natykamy się również na inne niepokojące rzeczy, które nam ludziom współczesnym wydają się niepojęte. Jedną z opisanych Siedmiu Plag Egipskich był pomór pierworodnych, gdy w ciągu jednej nocy giną wszystkie pierworodne dzieci w Egipcie. W Księdze Wyjścia czytamy:" Tej nocy przejdę przez ziemię egipską i zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka do bydła, i dokonam sądów nad wszystkimi bogami Egiptu: Ja, Pan."
Oczywiście wcześniej to samo spotykało Izraelitów z rąk faraona gdyż to on "nakazał całemu swemu ludowi: Każdego chłopca, który się urodzi u Hebrajczyków, wrzućcie do Nilu, a każdą dziewczynkę pozostawcie przy życiu." Czy wskutek  zderzenia cywilizacji egipskiej i rodzącej się żydowskiej oraz konfliktu dwóch odmiennych religii musiały cierpieć niewinne dzieci? Z pewnością nie, ale to właśnie one były "stosem ofiarnym"  tego konfliktu. O ofiarach z dzieci również mowa w Księdze Królewskiej. Synowie Izraela "Odrzucili wszystkie przykazaniaPana, Boga swego, isporządzili sobie dwa odlewane cielce, sporządzili sobie posąg Aszery i oddawali pokłon całemu zastępowi niebieskiemu, i służyli Baalowi.Oddawali też na spalenie swoich synów i swoje córki i uprawiali czarodziejstwo i wróżbiarstwo, i całkowicie się zaprzedali, czyniąc to, co złe w oczach Pana i pobudzając go do gniewu." O stopniu zepsucia ówczesnych cywilizacji mogą świadczyć słowa Boga do Mojżesza w Księdze Kapłańskiej: "Nie czyńcie tak, jak się czyni w ziemi egipskiej, w której mieszkaliście. Nie czyńcie też tak, jak się czyni w ziemi kananejskiej, do której was prowadzę. Nie postępujcie według ich obyczajów. Prawa moje wypełniajcie, ustaw moich przestrzegajcie i według nich postępujcie; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym. (%u2026)Nikt nie będzie się zbliżał do swojego krewnego, aby odsłaniać jego nagość; Jam jest Pan!) Nie będziesz odsłaniał nagości swojego ojca i nagości swojej matki. Jest ona twoją matką. Nie będziesz odsłaniał jej nagości. Nie będziesz odsłaniał nagości żony swojego ojca, gdyż jest to nagość ojca twojego. Nie będziesz odsłaniał nagości siostry swojej, córki twojego ojca lub córki twojej matki, czy się urodziła w domu rodzinnym, czy się urodziła poza nim. Nie będziesz odsłaniał nagości córki twojego syna lub córki twojej córki, gdyż są one twoją nagością. Nie będziesz odsłaniał nagości córki żony twojego ojca, urodzonej z ojca twojego, gdyż jest ona twoją siostrą. Nie będziesz odsłaniał nagości siostry twojego ojca, jest ona krewną twojego ojca. Nie będziesz odsłaniał nagości siostry twojej matki, jest ona krewną matki twojej.) Nie będziesz odsłaniał nagości brata ojca twojego, nie zbliżysz się do jego żony, jest ona twoją stryjenką. Nie będziesz odsłaniał nagości twojej synowej, jest ona żoną twojego syna, nie będziesz odsłaniał jej nagości. Nie będziesz odsłaniał nagości żony twojego brata, jest ona nagością twojego brata. Nie będziesz odsłaniał nagości kobiety i jej córki. Nie weźmiesz córki jej syna ani córki jej córki, aby odsłonić jej nagość, są one krewne między sobą. Jest to sprośnością. Nie weźmiesz sobie kobiety i jej siostry za nałożnicę i nie będziesz odsłaniał jej nagości za życia tamtej. Nie zbliżaj się do kobiety, aby odsłaniać jej nagość w czasie jej nieczystości miesięcznej. Z żoną twego bliźniego nie będziesz dzielił swego małżeńskiego łoża, bo się przez nią staniesz nieczysty. Z potomstwa swego nie będziesz oddawał żadnego na ofiarę dla Molocha i nie będziesz przez to bezcześcił imienia Boga swojego;Jam jest Pan.Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością.Nie będziesz obcował z żadnym zwierzęciem, bo przez to stałbyś się nieczysty. Także kobieta nie będzie się kładła pod zwierzę, aby się z nim parzyć. Jest to ohyda.Nie kalajcie się tym wszystkim, gdyż tym wszystkim kalały się narody, które Ja przed wami wypędzam."
Słowa te świadczą o istnieniu i akceptowaniu w tamtych czasach wszelkich aberracji, włącznie z sodomią i kazirodztwem, chociaż w kulturze greckiej  wykorzystywanie seksualne dzieci było naganne, to w czasach cezarów było normą, o czym pisał Swetoniusz w "Żywotach cezarów"
W rozdziale poświeconemu Boskiemu Augustowi, opisuje on jakieś dziwne zjawisko, mające miejsce na kilka miesięcy przed jego narodzinami, "które tłumaczono w ten sposób , że natura ma wydać na świat króla narodowi rzymskiemu. Senat wystraszony tą możliwością powziął uchwalę, że nie wolno utrzymać przy życiu żadnego chłopca  w tym roku urodzonego. Jednak ci, którzy mieli żony w ciąży, żywiąc nadzieję, że do każdego z nich może się wróżba odnosić, zatroszczyli się o to by uchwala senatu nie została złożona w skarbcu" czyli nie nabrała mocy obowiązującej.Jak widzimy nie przestraszyło senatorów widmo śmierci ich dzieci, lecz tylko to , że być może zginąć ich syn jako przyszły król, a wraz z nim bogactwa i wpływy. Opisując wynaturzenia Tyberiusza wspomniał ,że "w zaciszu wyspy Kapri wymyślił urządzenie apartamentu pełnego sof jako miejsca tajemnych stosunków miłosnych, dokąd ściągnięci tłumnie zewsząd chłopcy rozpustni i dziewczęta oraz wynalazcy potwornego stosunku(%u2026), spleceni w potrójnym uścisku nawzajem się sobie oddawali, aby podniecać tym widokiem jego otępiale zmysły.(..)Zniesławił się jeszcze bardziej rozpustnymi i obrzydliwymi czynami(%u2026),miał nauczać chłopców, pacholęta zaledwie, których nazywał rybkami, aby w czasie jego kąpieli krążyli mu między udami i nieznacznie podpływając podniecali go językiem lub ugryzieniem. Również jakoby kazał przykładać sobie do członka męskiego lub do brodawki piersiowej nieco starsze niemowlęta, jednak nie odstawione jeszcze od piersi(%u2026)" Swetoniusz opisuje również jak z błahego powodu ze Schodów Gemońskich"jednego dnia zrzucono tak i zawleczono(na haku)dwadzieścia ofiar, wśród nich kobiety i dzieci. Co do młodziutkich dziewcząt, to ponieważ nie godziło się wedle ustalonego obyczaju wieszać dziewic, najpierw kat je gwałcił, a potem wieszał."
Neron natomiast lubił występować w tragediach, "między innymi odtwarzał rolę rodzącej Kanaki, Orestesa matkobójcy, oślepłego Edypa, Herkulesa szalejącego(%u2026)" , który przybywszy do Teb gdy jego żona i troje dzieci już były przygotowane na ofiarę z woli Lykosa, ocala je, jednak wpadłszy w jakiś szał sam je uśmierca. Jak opisuje Swetoniusz lubił uwodzić wolno rodzonych chłopców, "chłopca Sporusa, po wycięciu mu jąder, usiłował zamienić na kobietę. (%u2026) Żył z nim jak z żoną."  Dalej opisując aberracje Nerona wspomina, że "wymyślił jakby nowy rodzaj zabawy. Oto przebrany w skórę dzikiego zwierzęcia wypadał z klatki i rzucał się na organy płciowe mężczyzn i kobiet przywiązanych do słupa. A gdy do syta zaspokoił swą okrutną żądzę, oddawał się wyzwoleńcowi Doryforosowi."
To z nich pełną garścią czerpał inspirację i wiedzę Gilles de Rais  jak spełniać swoje seksualne wynaturzenia. To z ze zbrodniczego dziedzictwa Cezarów, w szczególności Kaliguli, który " nie dopuszczał, aby kogokolwiek od razu zabijano lecz częstymi i drobnymi ciosami, (%u2026)" brał przykład i czerpał pomysły by spełniać swe wynaturzone zachcianki, pełne krwi, bólu i cierpienia torturowanych dzieci.
Wydaje się, że w cywilizacjach starożytnego Wschodu od zawsze istniał bardzo stary rytuał składania bogom w ofierze dzieci. O tego typu praktykach świadczą źródła pisane i materiały z badań archeologicznych dotyczących terenów Egiptu, Mezopotamii,  Syrii i Palestyny.
Inskrypcje królewskie z dokumentów handlowych, pochodzących z Górnej Mezopotamii, mówią o klauzulach karnych, przewidujących złożenie ofiary ciałopalnej z dzieci. Mówi o tym tekst z Til-Barsip oraz inskrypcje królewskie z Gozan. Źródła te, datowane na początek IX wieku p.n.e., są najstarszymi zawierającymi tego rodzaju przerażające zastrzeżenia. Przewidywały dla osoby łamiącej przysięgę następującą karę "Niech jego siedmiu synów będzie spalonych dla Hadada i niech jego siedmiu synów będzie poświęcone dla Isztar (...)". W umowie na kupno ziemi z około 786 roku p.n.e., zapisano karę dla łamiącego umowę który, "będzie musiał spalić na ofiarę swojego syna starszego (pierworodnego) dla Sina i jego córkę pierworodną dla Be - x {x}". Taką  samą formułę spotykamy w dwóch umowach z VII wieku p.n.e., gdzie wymieniona bogini Belet- Seri ("Pani Stepu") dla której ofiara (córka wiarołomcy) musiała być złożona. Bogini była wymieniana również  w dokumencie z 669 roku p.n.e. "On będzie musiał być spalony, jego spadkobierca pierworodny czy jego córka pierworodna dla Belet - Seri (...)". W prawodawstwie asyryjskim z VII wieku p.n.e. znajdujemy informacje o sanktuariach nazywanych  Hamru, w których były praktykowane ofiary z dzieci. W umowach handlowych istniał punkt, który zastrzegał że syn pierworodny ewentualnego krzywoprzysięzcy (lub osoby nie dotrzymującej warunków umowy) będzie spalony w miejscu wydzielonym (ogrodzonym), i poświęcony bogu (H)adad lub innemu bóstwu. W Babilonie gdzie kwitł kult solarny związany silnie z magią starobabilońską, każdego roku słoneczny rydwan bez woźnicy, mający symbolizować przekazanie korony władcy, przemierzał ulice miasta. Z tej okazji zasiadał przez jeden dzień na tronie królewskim chłopiec-zastępca, którego nazywano w tym okresie "ulubieńcem bogini Isztar". Ostatecznie składano go jej w ofierze.
W starożytnym Egipcie składano ofiary zarówno z  ludzi jak i ze zwierząt. Prawdopodobnie z tego rejonu wywodzi się obyczaj składania krwawych ofiar w celu zapewnienia lepszych plonów. Ofiarę owijano w snop z papirusu, głowę ucinano i wrzucano do wody , natomiast ciało zakopywano w polu.


Te i podobne obrzędy odtwarzano na wybrzeżu Syrii, w Mezopotamii, Anatolii i Grecji, mogły one stanowić źródło dla ceremonii agrarnych  dość rozpowszechnionych w świecie antycznym i wskazywać na jakiś związek z obrzędami fenickimi w których ofiary z dzieci były bardzo rozpowszechnione.
Według świadectwa Lukiana (II w. n.e.) W świętym mieście Hierapolis miała znajdować się świątynia Hery Syryjskiej gdzie z nastaniem wiosny odbywały się największe uroczystości religijne. Składano wówczas bogom w ofierze zwierzęta oraz dzieci, które były zrzucane ze schodów świątyni.

Na ziemiach Palestyny istniał głęboko zakorzeniony w tradycji rytuał składania w ofierze pierworodnego potomka. Zwyczaj ten jest wielokrotnie wspominany w Biblii. Składali go Ammonici, którzy ofiarowywali synów Molochowi, Aramejczycy czynili to dla bogów Adram - meleka i Ana - meleka. Ofiary z dzieci były praktykowane przez Kananejczyków i z ich otoczenia zwyczaj ten mógł zostać zaadoptowany przez Izraelitów. Wielka i słynna Świątynia Salomona została zbudowana wg. wzorca kananejskiego, jak do tej pory brak jakichkolwiek przesłanek by twierdzić iż mogły być w niej składane ofiary z ludzi.
Podczas swego panowania król Izraela Joram (852-841 p. n. e.), powziął wyprawę wojenną przeciw Moabowi. Gdy król moabicki zdał sobie sprawę że nie ma szans na zwycięstwo w bitwie z Izraelitami, i widząc swoje katastrofalne położenie, posunął się do niezwykle okrutnego czynu. "Wtedy wziął syna swego pierworodnego, który miał po nim panować, i złożył go jako ofiarę całopalną na murze. Wówczas wielkie oburzenie ogarnęło Izraelitów tak, iż odeszli od niego i wrócili do swojego kraju". O tych wydarzeniach mówi inskrypcja wyryta na tzw. Steli Króla Meszy, która istotnie mówi o ofiarowaniu przez niego synka bogu Kemoszowi. Skuteczna miała się okazać również ofiara złożona przez króla judzkiego Achaza(732-716 p. n. e.),, który otoczony w murach Jerozolimy przez wojska syryjsko-izraelskie swego syna spalił na ofiarę.
Władca Judy Manasses (699-643 p. n. e.), który wprowadził kult bogów asyryjskich, kananejskich, moabskich i sydońskich, także "przeprowadził syna swego przez ogień, uprawiał wróżbiarstwo i czary, ustanowił zaklinaczy i wieszczków".
Przypadek złożenia w ofierze jedynej córki przez ojca jest opisany w opowieści biblijnej o tragedii Jeftego, który wyruszając do walki przeciw Amonitom, ślubował Bogu, że jeżeli zwycięży, złoży na ofiarę całopalną tego kto pierwszy wyjdzie od drzwi jego domu. Ammonici zostali rozgromieni, a triumfującego Jefte jako pierwsza powitała jego własna córka. Zrozpaczony ojciec wypełnił przysięgę uśmiercając jedyne dziecko.
Jeżeli nie szczędzono własnych dzieci, tym bardziej nie oszczędzano jeńców. Jeńcy zawsze byli dobrym materiałem na ofiarę bogom, może o tym świadczyć postępek Dawida, który powiesił siedmiu synów Saula by odwrócić klęskę głodu. Hannibal po zdobyciu w 409 roku p.n.e. Himery, kobiety i dzieci greckie rozdał swoim wojownikom. Natomiast 3 000 mężczyzn rozkazał zawlec na miejsce w którym przed 71 laty znalazł śmierć Hamilkar. Tam jeńców poddano torturom i zabito w zemście za poprzednią klęskę i  jako zadośćuczynienie za  jego śmierć.
Wrozdziale 19 proroka Jeremiasza znajdujemy wzmiankę o Tofet i czci oddawanej Baalowi " Opuścili bowiem Mnie i zbezcześcili to miejsce, paląc kadzidła obcym bogom, których nie znali ani oni, ani ich przodkowie, ani królowie judzcy, i napełnili to miejsce krwią niewinnych. Zbudowali nadto wyżyny Baalowi, by palić swoich synów w ogniu jako ofiary dla Baala, czego nie nakazałem ani nie poleciłem i co nie przyszło Mi nawet na myśl. Dlatego przyjdą dni - wyrocznia Pana - że to miejsce nie będzie się już nazywało Tofet ani doliną Ben-Hinnom, lecz Doliną Mordu."
Tofet mógł oznaczać w Biblii palenisko lub piec. Potwierdza to Księga Izajasza, w której jest zawarty jedyny opis tego miejsca. Dla pokonanej Asyrii i jej władcy " (...) dawno przygotowano tofet ono jest także dla króla gotowe, zostało pogłębione, rozszerzone, stos węgli i drwa w nim obfitują. Tchnienie Pana niby potok siarki je rozpali".
Wg. tłumaczenia i interpretacji J.G. Fevriera powyższy fragment mówi o tym, że tofet był przeznaczony na ofiarę Molk( Molochowi) a nie dla władcy Asyrii. Tofet mógł również oznaczać wydzielone miejsce, wyżynę (sztuczne wzniesienie) w dolinie Ben-Hinnom. Mógł to być także jakiś ściśle wyodrębniony obszar, gdzie grzebano prochy spalonych ofiar, i wszystkich tzw. nieczystych. "Palenisko - Zgroza" z Biblii to "miejsce ogrodzone, poświęcone bogom".
W archeologicznej literaturze naukowej nazwą tą określa się sanktuaria fenicko-punickie, w którym składano ofiary z dzieci. W archeologii ta biblijna nazwa została przeniesiona na szereg stanowisk fenicko-punickich w Afryce, na Sycylii, na Sardynii,  gdzie odkryto urny z prochami ofiar całopalnych, wraz z stelami wotywnymi. Istnieje jeszcze koncepcja lansowana przez H. Benichou - Safar, że tofet mógł być w czasach wysokiej śmiertelności niemowląt cmentarzem dla dzieci przedwcześnie zmarłych. Według jej definicji tofet był szczególnie niezwykłym  rodzajem sanktuarium, w którym dzieci martwe miały przejść rytuał inicjacji polegający na tym, że stawały się "ofiarami" czy "darami" dla bóstwa. Już poświęcone ( martwe dzieci), odradzały się w kolejnym już zdrowym i silnym potomstwie rodziców. Za argumentem takim może przemawiać mała liczba pochówków dziecięcych z cmentarzysk fenicko - kartagińskich, ale prawdopodobnie chowano tam zarówno ofiary nieludzkich rytuałów jak i dzieci zmarłe wskutek szerzących się zaraz.
Kananejski rytuał składania w ofierze dzieci ,potępiany przez biblijnych proroków stopniowo zanikł w Palestynie. Zachował się niestety u Fenicjan, którzy go rozwijali i rozprzestrzeniali wszędzie gdzie wiodły ich szlaki handlowe.
Do oficjalnego panteonu bóstw fenicko-punickich należał Baal-Hammon (Pan pieców ofiarnych), był on jego największym bóstwem. To jemu od początku założenia miasta  QRT HD%u0160T czyli Kart Hadaszt, nam bardziej znanego jako Kartagina, składano ofiary z dzieci w sanktuarium tofet. Baal-Hammon był bóstwem nieba i wegetacji, był przedstawiany jako brodaty starszy człowiek z kręconymi baranimi rogami. Utożsamiany przez Greków z Kronosem, a przez Rzymian z Saturnem, był strażnikiem wiecznych wartości, słońcem, przynoszącym życie, tym, który zsyłał bogactwo materialne, dawcą szczęścia i powodzenia. Fenicjanie jego kult zanieśli także na Maltę i Sycylię gdzie podobnie jak Afryce północnej częścią jego kultu było składanie ofiar z dzieci. O wielkiej popularności tego kartagińskiego bóstwa świadczą dowody o jego kulcie w Płn. Mezopotamii  a nawet w dalekim Palmirze.
Małżonką Baal-Hammona była Tanit, również ona należała do najwyższego panteonu bóstw kartagińskich. Wydawać by się mogło iż jej kult był nierozerwalnie związany z Baal-Hammonem jednakże cześć jej oddawana miała tylko i wyłącznie charakter lokalny. Wg E. Lipińskiego istnieje związek między Taniti - boga burzy z inskrypcji z Til-Barsip i Tanit - obliczu Baala. Słowo Taniti  można powiązać z Tanne tzn. "wykonywać lamentację". W Starym Testamencie - w opowieści Jeftego, który złożył w ofierze swoją córkę, mamy wzmiankę o zwyczaju kultowym opłakiwania ofiary przez kobiety pełniące funkcję " płaczek kultowych". Płaczki, które miałyby według hipotezy Lipińskiego nosić tytuł Taniti z inskrypcji z Til - Barsip i z opowieści Jeftego upamiętniały ofiarę wotywną z dziecka. Również Tanit "oblicze Baala" jest często wymieniana w Kartaginie przy okazji składania w ofierze całopalnej dzieci. Tanit można łączyć z boginią grecką Artemidą. Znaczenie słowa Tanit - jeżeli uznamy jego pochodzenie od Tanne będzie oznaczało "kapłankę, która lamentuje w obliczu Baala".
Największe spustoszenie wśród  dziecięcych ofiar czynił jednak kult Molocha.Moloch, Molech lub Molekh - byl bóstwem Fenicjan i Kananejczyków. Nazwa wywodzi się od hebr. "Melek" - król, bóg, (gr. Molóch). Identyfikowany również z Adrammelechem któremu tak jak, Molochowi miano składać ofiary z dzieci. Czczony był jakoby pod postacią byka. Średniowieczna demonologia uznaje Molocha za jednego z demonów.Jak inni bogowie i inne demony wspomniane w Biblii, Moloch dołączył do średniowiecznej demonologii jako Książę Piekła. Czerpał on przyjemność z wywoływania u matek napadu płaczu, poprzez porywanie ich dzieci. Prawdopodobnie motyw porywania dzieci był zainspirowany tradycyjnym poświęcaniem ich Molochowi. Starożytni podgrzewali posąg aż do czerwoności, następnie zabierali noworodki i umieszczali je między rękami statuy, patrząc, jak się spalają.
Kult Molocha polegał m.in. na paleniu żywcem noworodków i małych dzieciw świętym ogniu, co określano eufemistyczne "przejściem przez ogień". Na terenie Kartaginy (wówczas fenickiej koloni) odnaleziono przyświątynne cmentarzysko nadpalonych kości tysięcy dzieci. Kult w tej formie sprawowany był przez co najmniej 300 lat aż do zniszczenia Kartaginy przez Rzymian.
Bardzo sugestywnie i obrazowo przedstawił taka ofiarę Gustaw Flaubert (1821-1880)  w powieści "Salambo": "Tymczasem ogień z aloesu, cedru i lauru palił się między nogami kolosa. Jego długie zwinięte skrzydła zanurzały końce w płomieniach (...). Dokoła okrągłej płyty, o którą opierał stopy, dzieci owinięte w czarne zasłony tworzyły nieruchomy krąg i ramiona bożyszcza, nadmiernie długie, opuszczały dłonie aż do nich, jakby chcąc pochwycić ten wieniec (...).Dzieci z wolna wznosiły się w górę, a że dym ulatując tworzył wysokie kłęby, zdawało się z daleka patrzącym, iż nikną w obłoku. Żadne dziecko nie ruszało się. Miały związane ręce i nogi, a ciemna zasłona nie pozwalała im coś widzieć ani nie pozwalała ich rozpoznać.
Spiżowe ramiona poruszały się szybciej. Już się nie zatrzymywały. Za każdym razem, gdy kładziono na nich dziecko, kapłani Molocha wyciągali nad nim rękę, by je obarczyć grzechami ludu, wrzeszcząc: "To nie ludzie, lecz woły!" i tłum (...) powtarzał: "Woły! woły!" Dewoci krzyczeli: "Panie! Pożywaj!", a kapłani Prozerpiny, naginając się ze strachu do potrzeb Kartaginy, mamrotali formułę eleuzyjską: "Spuść deszcz, poródź!"
Ofiary, ledwie znalazły się na krawędzi czeluści, znikały jak krople wody na rozpalonej blasze; i biały dym wznosił się na tle jaskrawego szkarła."
Żyjący w XII wieku, Rabin Rashi uważał, że :Tofet to Moloch, który był zrobiony z mosiądzu. Podgrzewano go w dolnych częściach, a między gorące i rozstawione ręce wkładano dziecko, które było palone. Kapłan zaczynał grać na bębnie, aby zagłuszyć gwałtowny płacz i żeby nie ruszyło to serca ojca.
Diodor Sycylijczyk(80-20 pne), grecki historyk żyjący w epoce Cezara i Augusta pisał:
"W środku miasta była brązowa podobizna Kronosa z rozłożonymi rękami, a dłonie były skierowane w stronę ziemi, by każde z dzieci położonych poniżej wpadło w specjalny dół wypełniony ogniem."
Diodor wspomina także, że było zabronione rodzinie płakać, a gdy Kartagina została pokonana przez przywódcę greckiego, Kartagińczycy zaczęli twierdzić, że zdenerwowali bogów. Przypisali boski gniew przede wszystkim temu, że zamiast jak dawniej ofiarować Baal Hamonowi ( tu zwanemu Kronosowi ) dzieci najlepszych rodzin, pozwolili sobie zastępować je dziećmi specjalnie w tym celu kupowanymi. Postanowili więc naprawić błąd i zarządzili ofiarę z dwustu dzieci, wybranych z najwybitniejszych rodzin. Przerażeni obywatele, byli na tyle gorliwi że złożyli ich jeszcze trzysta ( w sumie 500).
Informacja ta może być jednak nie do końca sprawdzona.
Plutarch z Cheronei (50-125ne) historyk grecki, jeden z największych pisarzy starożytnej Grecji w De Superstitiones pisał: "(...)cały teren przed statuą był wypełniony ogromnym hałasem fletów i bębnów, aby płacz zawodzących nie docierał do uszu zgromadzonych ludzi"
Paul Mosca , badacz religii fenicko-punickiej z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w swojej pracy napisał: "W ich środku stała statua Kronosa z brązu, a jej ręce rozciągały się nad brązowym piecykiem, którego płomienie pochłaniały dziecko. Kiedy ogień padał na ciało, jego części kurczyły się, a otwarte usta sprawiały wrażenie uśmiechu, do czasu, aż skurczone zwłoki cicho ześlizgiwały się do kosza."
Jak widać, dla wielu komentatorów bóg Kronos, lub Saturn, był Molochem. Ciekawym faktem jest to, że archeologia XX wieku nie znalazła prawie żadnych dowodów na istnienie boga nazywanego Moloch lub Molech. Jedynym źródłem są teksty ze Starego Testamentu oraz legendy żydowskie Niektórzy identyfikują Molocha z Milkomem, Melkartem, Baal-Hammonem i innymi bogami nazywanymi pan lub bóg (Baal).
Otto Eissfeldt prowadzący  wykopaliska w Kartaginie w 1921 roku odkrył inskrypcje, wśród których widniało mlk. W tym kontekście mogło to oznaczać "króla" lub też któregoś z bogów. Wysunął jednak tezę, że jest to naprawdę forma określonego rodzaju poświęcenia. Taka, która w niektórych przypadkach dotyczyła także poświęcania ludzi. Znaleziono także rzeźbę, na której znajdował się kapłan trzymający dziecko, oraz sanktuarium kartagińskiej bogini wraz z cmentarzem, na którym znajdowały się setki spalonych ciał zwierząt i ludzi. Eissfeldt nazwał to miejsce tofet, użytym w kontekście biblijnych przejść przez ogień. Większość dziecięcych kości wskazywała na noworodki, ale część należała do dzieci do szóstego roku życia.
Eissfeldt wysnuł wniosek, że: hebrajskie pisma wcale nie mówiły o bogu Molochu, ale o poświęceniu molk lub mulk, a wstrętem nie było samo czczenie boga Molocha, który domagał się poświęcania dzieci, ale samo poświęcenie dziecka jako molk. Podobne stanowiska archeologiczne znaleziono w całej Kartaginie oraz innych miejscach, takich jak północna Afryka czy Wlochy. Pod koniec XX wieku odkryto tofet z urnami zawierającymi kości i prochy na obrzeżach miasta Tyr, gdzie dawniej czczono Melkarta.
Wielu badaczy przeczy jego tezie twierdząc ,że palono ciała dzieci już zmarłych z jakichś powodów, jednakże wszystkie inne odnośniki do Molocha, używając mlk, pojawiają się tylko w kontekście "przejście dzieci przez ogień lmlk", jeżeli nawet nie wiadomo, czy chodzi tutaj o zwrot "do Molocha" czy też może coś całkiem innego to tradycyjnie jest to rozumiane jako palenie żywcem dzieci dla boga Molocha. Może to również oznaczać bardzo niebezpieczny rytuał oczyszczenia przez ogień. Pojawia się on bez zwrotu mlk w innych częściach Pisma Świętego (Ks. Powt. Prawa 12:31, 18:10-13; 2 Ks. Królewska 21:6; Ks. Ezechiela 20:26, 20:31, 23:37), więc istnienie tych praktyk jest udokumentowane.
Bardzo liczne źródła pisane przedstawiają sytuacje, w których zagrożeni obrońcy poświęcają swoje dzieci.  Wspomniany już tu wcześniej Lukian opisuje zwyczaj "mieszkańców z Syrii" którzy wieńczyli mury ofiarami i rzucali je żyjące z wysoka, z głównego wejścia. Ofiary spadały i umierały. Autor ten uważa że niewątpliwie zrzucali nawet swoje własne dzieci. Kwintus Kurcjusz Rufus, rzymski historyk i senator, autor dziesięciotomowej biografii Aleksandra Wielkiego przywołuje pamięć o ofiarach z dzieci, składanych w podobnych okolicznościach w Tyrze IV wieku pne. Podczas oblężenia metropolii tyryjskiej przez Aleksandra Wielkiego w 331 r. p.n.e., gdzie niektórzy przerażeni obrońcy pragnęli przywrócić dawny zwyczaj, polegający na złożeniu w ofierze wolno urodzonego chłopca.  Podobne wydarzenia opisuje także grecki historyk, Filon z Byblos (ok. 63-141 ne.). Ślady tego obrzędu tkwią być może jeszcze w epizodzie z życia późniejszego cesarza rzymskiego Heliogabala, który celebrował za swojego konsulatu ofiary zrzucając je ze szczytu wież.
Król Tyru czcił prawdopodobnie Isztar i osobiście doglądał spalania chłopców żywcem jako zastępców boga Melkarta ("władcy miasta").
Świadectwa literackie znajdują potwierdzenie także w inskrypcjach. O ofierze Molk wspomina inskrypcja z Nebi Yunis położonego między Jaffą a Aszdod. Inskrypcja była wygrawerowana na długich bokach ołtarza ofiarnego, wykonanego w wapieniu. Datowana na III - II wiek p.n.e., była dedykacją dla boga Eszmuna - wyrytą na ołtarzu ofiarnym - miejscu na ofiarę Molk.
W przekazach autorów antycznych można odnaleźć liczne świadectwa o fenicko-punickich ofiarach z dzieci i dorosłych. Rytuał ten miał być przejęty przez Kartagińczyków "od swoich założycieli" - czyli Tyryjczyków i kultywowany "podobno aż do zburzenia Kartaginy"
W 492 lub 491 roku p. n. e. do Kartaginy przybyli posłowie perskiego władcy, Dariusza, który zażądał posiłków na wyprawę przeciw Grekom, do której się przygotowywał. Wielki Król kazał również zaprzestać spożywania psów i składania ofiar z ludzi. Punijczycy odmówili dostarczenia kontyngentów wojskowych w obawie przed Grekami sycylijskimi, ale zastosowali się do rozporządzeń dotyczących psiego mięsa i składania ofiar całopalnych, szczególnie z dzieci. W 406 roku p.n.e. Himilkon, aby położyć kres zarazie dziesiątkującej armię kartagińską po zajęciu Agrygentu kazał na cześć boga morza (Aresa -Posejdona) wrzucić do morza mnóstwo głów bydlęcych, a także poświęcić młodego chłopca Baal-Hammonowi.
W niektórych okolicznościach nawet wodzowie (lub królowie) kartagińscy byli zmuszani lub sami poświęcali swoje dzieci. Król Malchus rozgniewany na syna, kapłana Melkarta, który odmówił udziału w zamachu stanu,jakiego zamierzał dokonać ojciec, kazał ukrzyżować nieszczęśnika przybranego w kapłański strój. Ofiara ta oprócz zemsty miała również charakter rytualny.
Siliusz Italicus (Italik),(25 lub 26 - 101ne) w IV księdze swej epopei przekazał nam podobny epizod dotyczący samego Hannibala. W przeddzień bitwy nad Jeziorem Trazymeńskim w 217 r p.n.e. geronci puniccy pod wpływem Hannona Wielkiego postanawiają poświęcić Saturnowi (Ball-Hamonowi) syna Hanibala. Żona wodza - Imilce, która przebywa w stolicy wraz z synem, w długiej i pompatycznej tyradzie przeciwstawila się okrutnej ofierze. Uzyskuje to, że do Italii wyruszy delegacja, by o zamiarze poinformować Hannibala i jemu pozostawić decyzję. Hannibal odmawia wydania swego dziecka, ale obiecuje za to ofiarować tysiące nieprzyjaciół.

Pisarze starożytni podkreślają że budzące odrazę rytuały sprawowane były również na Sardynii. Ofiara według Demona (IV wiek p.n.e.) była spełniana przez Kartagińczyków mieszkających na Sardynii i dotyczyła starców. Klitarch (III wiek p.n.e.) przekazuje że Kartagińczycy z Sardynii składali regularnie w ofierze dla Kronosa jeńców wojennych i osoby w wieku przekraczającym sześćdziesiąt lat. W innych dziełach ten sam autor donosi o ofiarach z dzieci, które praktykowali Fenicjanie i "przede wszystkim" Kartagińczycy. Mieszkańcy Kartaginy jeżeli pragnęli otrzymać jakiś "dar" od bóstwa to obiecywali ofiarować swoje własne dzieci dla Kronosa. Umieszczali je na rękach posągu boga i strącali je w dół z ogniem. Małe dzieci umierały z tzw. "uśmiechem sardonicznym".

O tym, że rytuał składania ofiar z dzieci  ma rodowód znacznie starszy niż tradycje kananejskie czy punickie świadczyć mogą choćby odkrycia na Krecie  gdzie w mieście Chania greccy archeolodzy znaleźli szczątki młodej kobiety, która została złożona w ofierze około 3300 lat temu. Szczątki kobiety znajdowały się wśród kości owiec, świń i bydła na niewielkim placyku. Archeolodzy znaleźli tam też przepalone cegły oraz nadpalone oliwki, figi, ziarna zbóż i roślin strączkowych. Ślady ognia są też widoczne na odnalezionych 12 kościach kobiety. Zdaniem badaczy jest to najpewniej miejsce, w którym starożytni mieszkańcy Krety składali ofiary swoim bogom. Zabytki pochodzą z około XIV-XIII w. p.n.e. Chania nosiła wówczas nazwę Kydonia i była jednym z ważniejszych ośrodków minojskiej Krety. Szczątki kobiety archeolodzy znaleźli już dwa lata temu, ale nie byli pewni interpretacji. Niedawno odkryli jednak w pobliżu zdobiony ołtarz, na którym zachowały się nawet ślady farby. To wzmacnia podejrzenia, że kobieta padła ofiarą krwawej religijnej ceremonii. Zdaniem kierującej badaniami Marii Andreadaki-Vlazaki kapłani mogli w ten sposób próbować zdobyć pomoc bogów w odparciu jakiegoś wielkiego nieszczęścia.To nie pierwsze takie odkrycie na Krecie. W XX w. odkryto na tej wyspie trzy miejsca ze śladami sugerującymi składanie ofiar z ludzi. Najsłynniejszym z nich jest odkryty w 1979 r. budynek w Anemospilia na zboczu góry Juktas interpretowany jako sanktuarium. W jednym z pomieszczeń archeolodzy znaleźli szczątki trzech osób. Jedna z nich - młody mężczyzna - leżała na konstrukcji uznanej za ołtarz. Ułożenie jego ciała było mocno nienaturalne i wskazywało, że mężczyzna miał skrępowane nogi. Wśród jego kości leżał pięknie zdobiony sztylet. Kolejne dwie osoby znaleziono na podłodze, a ich szczątki wskazują na śmierć w wyniku zawalenia się budynku podczas trzęsienia ziemi. Wedle najczęściej spotykanej interpretacji do trzęsienia doszło podczas składania ofiary, która miała mu zapobiec. Najpewniej wydarzenie to miało miejsce podczas erupcji wulkanu na wyspie Thera. Inne głośne odkrycie to szczątki co najmniej czwórki dzieci, które znaleziono w ruinach pałacu w Knossos. Na ich kościach są wyraźne ślady nacięć charakterystyczne dla oprawiania mięsa, co sugeruje, że doszło nawet do kanibalizmu.
Czy do takiego dziedzictwa, czy do takich korzeni antycznej Europy odwołują się w pierwszych słowach konstytucji  założyciele Unii Europejskiej? Czy my podziwiając starożytną kulturę Greków i Rzymian, odlegle zabytki Syrii, Izraela czy tez Egiptu będziemy pamiętać o tym, że fundamenty tych jakże "wspaniałych" cywilizacji są przesiąknięte krwią ofiar, krwią niewinnych dzieci owych Św. Młodzianków, o którym z lucyferyczną przewrotnością poświęca swe dobra baron Gilles de Rais.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Europa wyjałowiona

Gdy jakiś czas temu toczyła się walka o odniesienia do chrześcijańskich korzeni i wartości w Preambule do Jewropejskiej Konstytucji nikt wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że jest to wynik działań nie tyle masońsko-liberalnych  środowisk ale przede wszystkim wyjałowienia duchowego cywilizacji europejskiej.Wynika to z utrwalanego w nas przez wszechobecny system ekonomiczno-dystrybucyjny przekonania o konieczności zaspokajania nieskończonej ilości potrzeb dających złudny i fałszywy obraz  ludzkiego szczęścia. Z tej fałszywej wizji i z chciwości jej zaspokajania wynika konieczność kłamstwa.
Temu kłamstwu służą nie tylko media fałszywie nazywające się informacyjnymi ale nawet, o  zgrozo,zwane publicznymi.Perforując nasze mózgi na kształt swojej medialnej sieczki, widzą nas takimi jakimi nigdy byśmy siebie widzieć nie chcieli. Jednak pozwalamy im na to,zgadzamy się i nawet przyjmujemy ich sposób i tok myślenia o otaczającej nas rzeczywistości.
Stajemy się nie tylko uczestnikami tego procederu ale również jego współudziałowcami.
Programując nasze dzieci na kształt cyborgów muszących koniecznie odnieść sukces materialny, sami przyczyniamy się do zagłady świata jaki znamy lub jeszcze był nam znany z opowieści naszych rodziców czy też dziadków, świata prostych zasad i prostych prawd.Przyczyniamy się do zaniku dobra we wszystkim co robimy.Brak empatii,egoizm,wyobcowanie,nietolerancja dla postaw i idei niezgodnych z powszechnie przyjętym przez "elity"modelem widzenia świata jest co raz częściej spotykana u ludzi lepiej wykształconych i lepiej sytuowanych. Kastowość społeczna zatacza co raz większe kręgi, niegdyś mieliśmy dobrze sytuowane ulice, dzisiaj już są to nie tylko osiedla ale nawet całe miasta, chronione i bezpieczne przed pariasami z prowincji,Polski B,C czy też nawet D. Tak jest w całej Europie. Trudno się dziwić, wszak w Jewropejskim Kraju wydajemy więcej środków na mordowanie dzieci nienarodzonych,eutanazję,zachowanie i poszerzanie praw mniejszości seksualnych niż na  walkę z rakiem czy pomoc rodzinom wielodzietnym. Trudno się dziwić skutkom skoro już samo źródło jest zatrute.Józef Retinger jeden z założycieli Grupy Bilderberg i UE był podwójnym lub nawet potrójnym agentem wywiadów:niemieckiego,brytyjskiego i rosyjskiego.Ten mason, był doradcą prezydenta Meksyku, Callesa w czasie jego masońskiego przewrotu..Doradzał mu w czasie największego terroru ,którego celem był Kościół Katolicki.Podejrzany o udział w skrytobójczej śmierci generała Sikorskiego stał się założycielem tworu, który cieniem się kryje na całej spuściźnie zachodniej cywilizacji.
Kłamstwo, które jest kamieniem węgielnym tego wszystkiego sprawia, że toksyczne idee propagowane przez niektóre środowiska czynią ogromne spustoszenie w chrześcijańskiej spuściźnie Europy.
Czy jest jeszcze nadzieja?
Wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, ludzie broniący krzyża oraz wszystkie potem następujące znaki dają nadzieję, wręcz nawet pewność, że wypowiedzenie posłuszeństwa temu systemowi obłudy i zakłamania jest możliwe i konieczne.
My wszyscy musimy być na to gotowi bo prawda i dobro nie umiera, one są wieczne, że to co złe i kłamliwe przemija gdyż nie narodziło się naprawdę.
Podnieśmy więc głowy, musimy dać nasze świadectwo w obronie dobra, światła i prawdy.   

piątek, 11 stycznia 2013

Fuck you donaldson! (Manifest bardzo osobisty)

       Mam w pamięci jeszcze ową konferencję gdy Słońce Peruuu wielce zatroskanym głosem mówił o rządach PiS-u  "Trzymajcie się za portfele bo niezła ekipa dobiera się do waszych kieszeni"
Mówił też, że "Tylko facet bez prawa jazdy może stawiać radary zamiast budować drogi"
Nie musieliśmy długo czekać, rzeczywiście wraża ekipa dobrała się do naszych kieszeni, z tym że nie PiS-u ale ta, która w nazwie śmiała się nazwać Obywatelską.W czasach niedawnych ludem rządzili Komisarze Ludowi. Ich związek z ludem był jedynie taki,ze z tego ludu najczęściej pochodzili i tego ludu byli katami i oprawcami w samonapędzającym się kole rewolucyjnej zagłady. Nie posądzam oczywiście naszej Przewodniej Siły Narodu o takie skrajne zapędy, jednakże skojarzenia nasuwają się same.
        Przede wszystkim musi budzić niepokój (pisałem już o tym wcześniej) nieprawdopodobna zachłanność posiadania kontroli nad wieloma dziedzinami naszego życia.Sprawa ACTA jest modelowym przykładem próby wprowadzenia skrycie i bez należytych konsultacji społecznych  rozwiązań godzących w podstawowe wolności grup i jednostek ludzkich.Liczne i niespotykane w innych krajach zmiany na najwyższych stanowiskach służb określanych jako "specjalne" mogą świadczyć o usuwaniu ludzi nie chcących się podporządkować wizji"Komisarycznej"
       Zwiększenie liczby funkcjonariuszy ITD z kilkudziesięciu do blisko 800-set ,w ostatnich latach, zwiększenie liczby radarów mobilnych i stacjonarnych do niespotykanego nigdy w historii polskiego drogownictwa poziomu świadczy nie tylko o opresyjności państwa, ale o chęci wprost nienasyconej dojenia własnych obywateli pod pozorem jakiejś strategii poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym.Wszystko to przypomina zabieranie się do sprawy od przysłowiowej dupy, czyli stawiania znaków zakazu srania i szczania zamiast budowy toalet .Tak się buduje w Polsce,zamiast tworzyć  bezkolizyjne drogi i skrzyżowania stawiamy radary, Zamiast wspierać komunikację lokalną pozwala się by wiele PKS-ów, rożnych KSK i innych firm upadało pozbawiając w ten sposób sporej części naszego społeczeństwa realnych możliwości dotarcia do pracy,lekarza czy na zakupy.Zwiększa to w naturalny sposób ruch na drogach lokalnych (najczęściej kiepskiej jakości)co zbiera krwawe żniwo.
Podobnie ostatnie regulacje w egzaminach na prawo jazdy najbardziej uderzają w mieszkańców wsi, którzy na z trudem wykupione kursy muszą dojechać do większych miejscowości.O zdawaniu po kilka razy egzaminów już nie wspomnę.Panie I Komisarzu,to ma swój wymiar społeczny,młody człowiek ze wsi, czy małej miejscowości nie tylko będzie miał problem z uzyskaniem pracy ale przede wszystkim z dostaniem się do niej powiększając w ten sposób rzeszę wykluczonych.
       Mam nadzieję, że nie  tylko ci wszyscy ludzie,ale  my Polacy damy  w końcu Panu kopa w d,,,.
Pozdrawiam i Fuck you donaldson!

Murmańsk-Smoleńsk, wszystko jedno!

Murmańsk 81′
Pamiętam Murmańsk! Rok 81′, chyba dość ważny!
Miliardy lodowych igieł w powietrzu,
jakby ktoś rozpieprzył atomówką cały lód Arktyki.
Strach oddychać tym szkłem i strach tu żyć.
Niesamowite zderzenie pierwotnego piękną
z pozostałą resztą, brudną i bardziej szarą
niż najgorszy papier do dupy.
Na dodatek, na mieście dziwnie smutni i poważni
panowie ciągle i uporczywie wypytujący!
Kak u was Kania, kak Jaruzelski?
Nu kak i kak? K…. na wspak.
Dość ,że nie zamknęli.
2 godziny do wyjścia z portu.
Starego, który już pierwszego dnia gdzieś wsiąkł,
nadal nie ma.
Poszukiwany przez agenta i milicję i nie ma!
Ale co tam! Trzeba robić swoje.
Zabezpieczamy ładownie, lepiej to zrobić porządnie.
60 metrowy Alosza zrobiony z h.. wie ilu
kadłubów okrętów podwodnych jeszcze gotów
wygarnąć do nas z pepeszy.
Godzina do wyjścia i Starego nie ma!
Wyłonił się jakiś Homo Sovieticus
nie wiadomo skąd, brudniejszy niż
najczarniejsza matrjioszka ziemljia.
W walonkach i kufajce bardziej tłustej o sadła renifera.
( I jak tu zmienić stereotyp?)
Z miną wyrażającą kpinę ale i znajomość rzeczy, zagadnął!
Nu, kuda wasz Kapitan?
My nie znaju! Wyrwało nam się społem!
Nie znaju, nie znaju?! Ha.., ha..!
My znaju kuda on!
Wot i ruskkij pelengator!( ja pomysliał)
No i szto Amerykańcy?
Na h.. wam wasz Eschelon?!
30 min. do wyjścia, stary się wlecze!
Cześć chłopaki!Ma świetny humor.
My też, już myśleliśmy, że zostaniemy tu na wieki.
Każdy by stąd spier…. mimo co tu dużo kryć,
„niezwykle pięknych i sprzyjających okoliczności przyrody”

Niedaleko Murmańska na Morzu Bialym jest wyspa, której nazwy nie pamiętam, gdzie znajdowal się obóz , w którym trzymano więźniów, w tym również polskich wojskowych.
Jak relacjonowal mi mój wuj, którego ojciec zginąl w Starobielsku, wypelnione barki z więźniami zatapiano wlaśnie w tamtej okolicy. Kogo to dzisiaj interesuje? My polacy, dla których polskość to normalność, w przeciwieństwie do premiera Tuska( można znaleź taką jego wypowiedź) nigdy nie zrozumiemy Rosjan dla ktorych „Rosja jest wielka, a Polska to maly kraj”. Pisalem już kiedyś ,że naród, który zabija wlasne dzieci, wlasnych obywateli, potrzebuje khatarsis rzeczywistego zrodzonego z potrzeby sumienia, nie będącego wynikiem zawartych umów i porozumień. W Rosji mamy z nim do czynienia na zasadzie odwrotnej jak kiedyś na Ukrainie, po Wielkim Glodzie, gdzie doszlo do ludobójstwa obywateli polskich. Tak teraz w Rosji ten proces zachodzi ponownie. Czeczenia, Gruzja, mieszanie w republikach zakaukaskich. Nie wiem czy katastrofa smoleńska byla wynikiem dążeń imperialnych Rosji, i czy znaleźli się „zaprzańcy”, którzy odnieśli lub mieli odnieśc z tego korzyści. Wiem jedno! Tak jak zlo rodzi zlo, tak klamstwo rodzi klamstwo i oby nie przyszlo nam czekać kilkadziesiąt lat na jego wyjaśnienie..
Ps. Zwróćcie uwagę na to jakie blogi są promowane i na poziom ich dziennikarstwa. Portal, mówię oczywiscie o Onet-cie, raczej powinien mieć w swoim logo „Niszcz Kaczyzm” podobnie jak „Gazeta Gówno Prawda” wszak im „nie jest wszystko jedno”

czwartek, 10 stycznia 2013

Czy konspiracja khazarska istnieje? ( część 1 )

Zbierając materiały do poprzednich artykułów o "Rytualnych morderstwach i ofiarach z dzieci" natknąłem się na wzmiankę o specyficznej żydowskiej wspólnocie zamieszkującej tereny północnej Italii. Praktykowała ona składanie krwawych ofiar z chrześcijańskich dzieci i używała ich krwi do swych obrzędów. Wspólnota ta należała do Żydów aszkenazyjskich. Prawdę o niej odkrył i opisał  Ariel Toaff ,syn głównego rabina Rzymu  i profesor religijnego uniwersytetu żydowskiego "Bar-Ilan". Autor fundamentalnych badań i analiz średniowiecznej historii Żydów. W swej, znienawidzonej przez syjonistyczne kręgi obrońców i popleczników Izraela, książce "Krwawa Pascha" opisał średniowieczne gminy Żydów aszkenazyjskich praktykujące tą szczególnie okrutną formę ofiarowywania ludzi. Czarownicy (kapłani i magowie?) i ich wspólnicy łapali i zabijali chrześcijańskie dzieci, a krew ich wykorzystywali w magicznych rytuałach, starając się sprowadzić ducha zemsty na znienawidzonych Gojów (chrześcijan czyli nie-żydów).
Badając przypadek Szymona z Trydentu z roku 1475, tak opisał jego męczeństwo: "tego dwuletniego chłopczyka z włoskiego miasteczka Trydent w roku 1475, w przeddzień żydowskiej Paschy, kilku aszkenazyjskich Żydów uprowadziło z domu. Nocą złoczyńcy zabili dziecko. Spuścili z ciała krew, przebili je gwoździami i ukrzyżowali głową w dół, wołając: "Niech zginą wszyscy chrześcijanie na lądzie i na morzu!". W ten prymitywnie dosłowny sposób świętowali oni swoją Paschę - archaiczny obrzęd, na pamiątkę przelanej krwi i zabitych dzieci, nie chcąc w zwykły metaforyczny sposób zamienić krwi winem."
Toaff badając dokumenty sądowe, doszedł do wstrząsającego odkrycia: przyznania się zabójców nie były podyktowane stosującymi tortury fanatycznymi śledczymi; gdyż zeznania zawierały informacje, których włoscy przedstawiciele Kościoła i policji absolutnie nie mogli znać wcześniej. Przestępcy byli członkami nielicznej gminy Aszkenazyjczyków pochodzących z obcego kraju, która miała swoje własne obrzędy, różniące się od tradycji miejscowych Żydów włoskich. Obrzędy te zostały dobrze opisane w zeznaniach oskarżonych, chociaż początkowo nie były znane ówczesnym kompetentnym organom. Toaff podkreśla: "Te magiczne formuły w języku staro-hebrajskim, posiadające mocne antychrześcijańskie akcenty, nie mogły powstać w wyobraźni sędziów, ponieważ nie mieli oni pojęcia o tych modlitwach, które wchodziły w skład nieznanej we Włoszech aszkenazyjskiej tradycji. Toaff ujawnił i inne przypadki podobnych krwawych ofiar, składanych w Europie w ciągu pięciu stuleci. Krew, ten magiczny napój, była popularnym lekarstwem w tych, i wszystkich w innych czasach: Herod dążył do zachowania młodości, kąpiąc się we krwi dzieci, za pomocą krwi alchemicy chcieli zamienić ołów w złoto. Zajmujący się magią żydowscy czarownicy, podobnie jak inni, wykorzystywali krew. Na takie delikatesy jak krew, krew suszona i maca z krwią był popyt. Żydowscy handlarze sprzedawali je razem z autoryzującymi zaświadczeniami rabinów; najcenniejsza była krew "goj katan" - chrześcijańskiego dziecka, częściej wykorzystywano krew z obrzezania. Te krwawe ofiary to były "instynktowne, okrutne, złośliwe czynności, w których niewinne, nic nie rozumiejące, dzieci, były ofiarowane w imię Boga i w imię Zemsty", - pisze Toaff w przedmowie do swojej książki. I kontynuuje: "Krew omywała ołtarze Boga, któremu, jak uważano, należało podpowiadać, a czasami nawet zmuszać do niezwłocznej opieki lub ukarania". Autor książki "Dwa narody w łonie twoim" Izrael Yuval twierdził, że w oczach żydowskich magów krwawe libacje były potrzebne dla skierowania gniewu Bożego na głowy Gojów. Podaje niepodważalny (tj. nie negowany przez Żydów) przykład, jak Żydzi składają krwawą ofiarę. Toaff poszedł dalej niż Yuval: podkreślił on, że średniowieczni Żydzi często wykorzystywali krew w magii, i pokazuje antychrześcijańską składową tych obrzędów: krzyżowanie ofiar i przeklinanie Chrystusa i Dziewicy Maryji. Wiarygodność faktów, podawanych przez Toaffa, potwierdza materiał z bardziej umiarkowanej pracy Elliota Horowitza "Szalone rytuały: Purim i spuścizna żydowskich gwałtów". Autor tej książki opowiada swoim czytelnikom o dziwnych rytuałach biczowania statui Bogurodzicy, niszczenia krzyży, pobiciach i zabójstwach chrześcijan. "Tak, niektórzy czarownicy i mistycy żydowscy, praktykowali składanie ofiar z ludzi. Zabijali dzieci przelewali ich krew, żeby gniew Najwyższego padł na nieżydowskich sąsiadów. Parodiowali obyczaje chrześcijańskie, wykorzystując krew chrześcijańską zamiast krwi Chrystusa".
Powyższy fragment dowodzi, że w swych praktykach wykorzystywali wiedzę wyniesioną z praktyk magii perskiej,chaldejskiej i babilońskiej odnoszących się do związku sympatycznego czyli fundamentalnego prawa magii.
Mam nadzieję, ze wytrawni czytelnicy wybaczą mi ten wstęp z zapożyczeniami z "Rytualnych%u2026" ale było to konieczne by zwrócić uwagę na rzecz, która mnie zainspirowała do napisania niniejszego artykułu.
Toaff podkreśla w swoje pracy, że członkowie tych aszkenazyjskich wspólnot, gmin pochodzili z obcego kraju i ich obrzędy były odmienne od tradycji Żydów rodzimych zamieszkujących te tereny.
SKĄD PRZYBYLI?  CO BYŁO FUNDAMENTEM ICH "TRADYCJI"?

By na to pytanie odpowiedzieć musimy się cofnąć niejako do początków naszej cywilizacji, nie jako spuścizny świata starożytnego ale jego pierwocin, przede wszystkim.
Wikipedia mówi, że Aszkenazyjczycy pochodzą od biblijnego syna Gomera-Aszkenaza. Gomer zaś był synem Japheta jednego z trzech synów Noego. Japhet miał być przodkiem wszystkich Indoeuropejczyków lub tzw. ludów Północy.
Również Aszkenaza uważa się za ich protoplastę m.in. Germanów, Skandynawów i Słowian. Aszkenazyjczykami powszechnie nazywano ludność żydowską zamieszkującą Europę środkową, wschodnią i tylko w części zachodnią. Przede wszystkim z tym określeniem utożsamiano w średniowieczu i również później mieszkańców Niemiec. Posługiwali się językiem jidysz, będącym mieszaniną hebrajskiego i niemieckiego. Stworzyli w tym języku odrębną kulturę i odrębną tożsamość. Pod względem religijnym występowały nieznaczne różnice w prawie religijnym oraz znaczne w liturgii w stosunku do np. Żydów sefardyjskich. Tyle Wikipedia, nie będąca źródłem bezstronnym.
Źródła hebrajskie wyraźnie wskazują na pochodzenie Aszkenazyjczyków jako narodu i państwa graniczącego z Armenią oraz górnym biegiem Eufratu. Jeremiasz wymienia ich królestwo jako te, które miało przyczynić się razem z Araratem, Minni i Medami do upadku Babilonu. Prawdopodobnie sama nazwa  Ashkenaz jest dialektyczną formą akadyjskiego Ashkuza, identyfikowanych z grupą osób irańsko-języcznych zorganizowanych w konfederacji plemion zwanych  w języku staro-perskim jako Saka, których greccy pisarze (np. Herodot 1:103), nazwali Scytami. Na arenie historii pojawili się oni około roku 700 p.n.e. jako dość znacząca siła, i ostatecznie zniknęli z niej około 200 roku n.e. "Zastanawiając się nad wszystkimi ludzkimi cechami, pod jednym tylko względem należy przyznać Scytom pierwsze miejsce. Poza tym nie znajduję w nich nic godnego podziwu. Przewyższają oni wszystkie inne ludy tym, że nikt, kto ich zaatakuje, nie uchodzi z życiem. Nikt też nie może nimi zawładnąć, jeśli sami nie zechcą na to przystać"- tak opisywał ich Herodot
Nie pozostawili po sobie żadnych pisemnych świadectw, dlatego zniknęli z ludzkiej pamięci, przypomniano sobie o nich 100 lat temu, odkrywając pierwsze scytyjskie groby. Dziś już wiadomo, że Scytowie ze swoimi obyczajami, kulturą materialną i stylem życia należeli do najbardziej chyba niezwykłych ludzi, jacy kiedykolwiek pojawili się na ziemi. Nie wiadomo też czy określenie Scytowie można przypisać tylko jednej grupie w sensie narodowym czy też państwowym.
Herodot uważał ich za polityczną siłę ujawniającą się tu i ówdzie.
Bez wątpienia byli wojowniczym ludem pasterskim, nie orali, nie siali, nie budowali też domów. Nigdzie dłużej nie zagrzewali miejsca, ciągle wędrując w poszukiwaniu nowych pastwisk. Jak więc mogli stworzyć siłę przed ,którą drżeli władcy Babilonu i innych krain? Wiadomo już dzisiaj, że wśród nich można było wyróżnić trzy kasty "Scytów królewskich" tzw. prawdziwych, którzy wszystkich innych uważali za swoich niewolników oraz  wojowników i rolników tzw. Scytów oraczy. Chociaż ci ostatni prawdopodobnie byli rdzennymi mieszkańcami ziem kiedyś zajętych przez plemiona scytyjskie i z nimi zasymilowanymi. Generalnie mimo rozwoju sztuki wytapiania żelaza i rozwoju metalurgii prace wytwórczą zastępował im rabunek , a gromadzenie łupów wojennych było zaszczytnym i uprzywilejowanym zajęciem. Ich realistyczne wyobrażenia znalezione w kurhanach ukazują mocno zarośniętych, brodatych i długowłosych długowłosych mężczyzn , o dużych i wydatnych nosach. Ich łuki brwiowe są ciężkie a oczy głęboko osadzone.
Co do wierzeń wyraźnie dominowały u nich wpływy helleńskie. specjalnym kultem otaczano Aresa boga wojny i opiekuna wojowników . Scytowie nie tylko składali mu ofiary ze zwierząt, ale także poświęcali Aresowi jeńców wojennych. Oto jak opisuje to Herodot:
"Mianowicie ilu nieprzyjaciół żywcem pochwycą, z tych każdego setnego męża zabijają na ofiarę nie w ten sam sposób co bydło, lecz w odmienny.
Pokropiwszy głowy tych ludzi winem, zarzynają ich nad naczyniem, po czym wynoszą je na kupę wiązek chrustu i wylewają krew na miecz.
Podczas gdy jedni wynoszą naczynie na górę, inni u dołu, przy świętym miejscu, wszystkim zarzezanym mężom odrąbują prawe ramię wraz z ręką i wyrzucają w powietrze; następnie, skoro załatwią się z resztą bydląt ofiarnych, odchodzą. Ramię zaś leży tam, gdzie upadnie, a zwłoki osobno."


[Herodot; "Dzieje" IV]
Scytowie z uwagi na położenie zajmowanych przez siebie terenów pełnili rolę pomostu pomiędzy kulturami świata antycznego, pomiędzy cywilizacjami Wschodu i Zachodu, Azji i Europy. Z natury bardzo mobilni, byli także poliglotami , świetnymi kupcami i pośrednikami w handlu i wymianie kulturowej. Utrzymywali zażyle kontakty z Urartu (Armenia), Asyrią, Persją i Grecją i jej koloniami .
Ludność Nadczarnomorza utrzymywała kulturowe i handlowe kontakty z innymi krajami nadczarnomorskimi i śródziemnomorskimi znacznie wcześniej, a ich tereny były znane podróżnikom już II tysiącleciu p.n.e. Oni sami wchodzą w kontakt z ośrodkami antycznej i małoazjatyckiej cywilizacji już w VII w. p.n.e. Handel tranzytowy prawdopodobnie odgrywał u nich najistotniejszą rolę, i zastąpił niejako epokę rabunku gdyż tak jak on był źródłem łatwego bogactwa. Stąd też odnalezione w scytyjskich stanowiskach archeologicznych egipskie figurki m.in. boga Amona, wazy perskie, ceramiki greckie , greckie zwierciadła, zapinki i paciorki, a także miecze i hełmy pochodzenia celtyckiego mogą świadczyć nie tylko o niezwykłych kontaktach handlowych ale być może nawet o swego rodzaju ekspansji w celach handlowych do wszystkich krajów starożytnego Wschodu oraz w głąb terenów Europy.

Jaki związek ma to z naszymi Aszkenazyjczykami?
Być może w sensie "rasowym" nie ma żadnego związku, choć tego nie wykluczałbym do końca. Natomiast pewne cechy wspólne takie jak niezwykle zdolności do rzemiosła, handlu i wszelkich interesów przy wrodzonej niechęci do pracy na roli, czynią ich prawie "braćmi" Być może, potomkowie Askenaza lub ich część zostali przesiedleni na tereny Babilonii wskutek licznych wypraw wojennych, podczas których uprowadzanie ludności  było regułą. Na zamieszczonej poniżej mapie przedstawiona jest  rozciągłość Imperium Asyryjskiego oraz  rozmieszczenie ludów, potomków Noego. Widzimy na niej wyraźnie, że prawdziwą pierwotną ziemią Żydów była Mezopotamia w szczególności tereny wokół miasta Ur.





Tereny te zamieszkiwali potomkowie Ebera od którego zresztą wzięła się nazwa Hebrajczycy.( Niektóre źródła nazwę Hebrajczyków wyprowadzają od pojęcia habiru, które oznaczało różnorakich uciekinierów żyjących na pograniczu cywilizacji.  W tradycji żydowskiej, Eber, był synem Sema, odmówił pomocy przy budowie wieży Babel, więc jego język nie został  pomieszany. Jak widać tereny dzisiejszego Izraela zajmowali synowie Hama. Natomiast Aszkenazyjczycy byli potomkami Japheta i na tej mapie są sytuowani w miejscu dzisiejszej Turcji (proszę się przypatrzeć!)
Babilonia jest określana jako państwo semickie w Mezopotamii, które swe osiągnięcia cywilizacyjne w dużej mierze zawdzięcza ludom Sumeru i Akadu.
Natomiast z jej dziedzictwa korzystali Chaldejczycy, Amoryci, Kasyci z pewnością też Medowie oraz Aszkenazyjczycy zaliczani przez Greków do Scytów. Być może ci ostatni właśnie jak wspomniałem wcześniej, pod wpływem jakowyś wydarzeń napłynęli do Babilonii.

Lata 1850-1650 przed Chr. są nazywane okresem patriarchów. W tym czasie Abraham opuścił Mezopotamię i na polecenie Boga udał się do kraju od dawna zamieszkanego przez Kananejczyków i Amorytów. Dlaczego Bóg wywiódł z żyznego kraju plemię Abrahama do kraju bez żadnych bogactw naturalnych, nawet ubogiego w naturalne zasoby słodkiej wody,tylko On raczy wiedzieć? Wiadomo natomiast, że  społeczność, którą wywiódł była politeistyczna, nawet żona Abrahama zabrała ze sobą wizerunki dawnych bogów. Ich droga zaczęła się niejako z centrum ówczesnego świata. Z dziedzictwa Nimroda, który pociągnął za sobą potomków Kusza, i zbudował  tam wielkie miasta Asyrii i Babilonii Imię Nimrod znaczy "Zbuntujmy się", i zapewne było wyzwaniem wobec Boga wskutek  przekleństwa, jakie spadło na Kusza za sprawą haniebnego postępku jego ojca Chama. Za jego przyczyną, Kusz i inni potomkowie Chama, mieli być sługami swych braci (Rdz. 9:18-25).Kusz, zamiast wybrać posłuszeństwo Bogu i służbę bliźnim, czym zmieniłby swój los, zapragnął władzy nad całym światem. Zachęcał ludzi do buntu. Plan ten realizował Nimrod i kolejni władcy materialnego i duchowego Babilonu. Bunt i bałwochwalstwo były fundamentem nie tylko tego miasta. Jednakże okoliczności jego założenia przyciągnęły tam moce ciemności, które uczyniły go kolebką okultyzmu i zaczątkiem, iskrą planu utworzenia ogólnoświatowego religijno-politycznego porządku.
Czy plemię Abrahama było wolne od tej duchowej i materialnej spuścizny?
Nic podobnego. Doskonałym przykładem jest już sama postawa Abrahama wobec swojej żony Sary, będącej, według Pisma św.,  bardzo piękną kobietą. Abraham wkraczając ze swym ludem na nowe tereny, obawiając się o swe życie, namawiał ją, by podawała się za jego siostrę. Co tez czyniła niechętnie i w milczeniu.. Pozwalał on więc, by  król Geraru, Abimelek i faraon brali jego żonę na swój dwór jako nałożnicę, obficie mu to wynagradzając. Interwencja Boga zawsze zapobiega zhańbieniu Sary, jednak intencje Abrahama są co najmniej dwuznaczne zarówno w stosunku do żony jak i do Boga.W tym przypadku  postawa Abimeleka góruje nad Abrahamową: ze względu na swoją uczciwość, prostotę, mądrość oraz bojaźń przed Bożym sługą. Abraham jest krętaczem, który dla doraźnych celów gotów jest poświęcić  swoją żonę, jej
miłość oraz %u2026 zaufanie do Boga, gdyż przez swa niewiarę lub wyrachowanie zmusza Boga do interwencji. Czyż nie jest to zbieżne z późniejszą postawą talmudycznych rabinów sądzących, że można wpłynąć na boskie czyny niejako zmuszając Boga do oczekiwanych interwencji?
Żydzi przede wszystkim ze spuścizny Babilonu a potem Egiptu zaczerpnęli to co najcenniejsze: demonologię, wiedzę o magii, alchemii, astrologii oraz przekonanie o "wybraństwie". Plutarch naukę o demonach wywodzil od Zaroastra, Orfeusza z Tracji oraz z terenów Egiptu i Frygii. Co ciekawe ta ostatnia była ziemią potomków Askenaza. Czyżby źródła tej wiedzy stanowily klucz do idei brania sobie samemu "ziemi we władanie" jako buntu wobec przyjścia Jezusa Chrystusa, które wg. niektórych Żydów moglo być nie wypelnieniem boskiej obietnicy o  daniu "obiecanej Ziemi we władanie%u2019. Zosimos, grecki historyk z V wieku twierdził, że to Żydzi przejęli od Egipcjan ich tajemnice (w tym mitologiczną "zlotą lódź Ozyrysa" występującą potem w misteriach eleuzyńskich opisywanych przez Apulejusza w "Metamorfozach%u2026") oraz wiedzę o "mocy złota". Wiele starożytnych greckich manuskryptów, zawiera listę pism na temat alchemii  i magii przypisanych Mojżeszowi z Aleksandrii. Alchemicy  średniowieczni wierzyli, że patriarchowie, prorocy i królowie izraelscy posiedli sekret "kamienia" Wiedzę o alchemii posiadał prorok Izajasz. Jej mistrzami byli  również prorocy Elizeusz, Ezechiel, Zachariasz, Malachiasz Król Dawid był uważany za eksperta w sztuce alchemii, gdyż dostarczył "sto tysięcy talentów złota, i tysiąc talentów srebra" na budowę "domu Pana" (I Kron. 22:14) (1 talent to w zależności od rejonu i okresu ok.30kg-hebrajski lub nawet 32 ,2 lub 41, 2 kg -grecki !?) Czyli oznaczałoby to,że dostarczył 3000 t złota. Jeżeli nawet byśmy przyjęli, ze chodziło o monety  greckie to i tak darowane bogactwo byłoby niewyobrażalne. Sama świątynia w Jerozolimie mimo, że była zbudowana na wzór kananejski, podobna była do zigguratów asyryjskich czy też babilońskich.  Wszędzie gdzie Żydzi się pojawili, rośli w silę, nawet w początkowo przyjaźnie do nich nastawionym Egipcie. Ich siła i dążność do dominacji, powodowała, że koegzystencja z innymi mieszkańcami (np. już po wyjściu z Egiptu do Kanaan )obfitowała w liczne napięcia, konflikty, starcia zbrojne i otwarte wojny. Wobec tych nieustannych konfliktów naród konsolidował się pod kierunkiem charyzmatycznych przywódców nazwanych sędziami. Jednakże spójność religijna była wielokrotnie wystawiana na próbę.
Przybywszy do Kanaan zastali cywilizację wyższą ,z rozbudowanymi kultami, obrządkiem często przybierającym bardzo wyuzdane formy. Trudno było się temu wszystkiemu oprzeć. Sama Księga Sędziów wspomina: "I czynili (Hebrajczycy) zło przed obliczem Pańskim, i zapomnieli o Bogu swoim służąc Baalom i Asztartom"(3,7)Nawet powstało coś na kształt zsynkretyzowanej wspólnej religii, która pozwalała na złączenie osoby Jahwe z bogatym ceremoniałem Kananejczyków. Jahwe pojmowany w ten sposób stawał się Baalem, czczonym na wzniesieniach Kanaan, zgodnie z dawnymi zwyczajami.

Droga Abrahama z Babilonu do Ziemi Obiecanej

Jednakże najważniejsze nastąpiło dopiero po zdobyciu Królestwa Izraela w 772 przed Ch. przez Imperium Asyryjskie. Większość ludności uprowadzono, na jej miejsce nadciągnęli osadnicy, którzy nawykli do politeizmu, uznali Jahwe za jedno z bóstw. Tutaj chciałbym przypomnieć czytelnikom, że częstą praktyką podczas wojen między miastami Mezopotamii było uprowadzanie posągów bóstw, które umieszczano w panteonie bóstw miasta zwycięskiego. Politeizm i bałwochwalstwo odznaczało się tam niebywałą tolerancją. Wprawdzie srogo łupiono ośrodki świątynne(z uwagi na ich bogactwo), jednakże nie niszczono ich ani nie prześladowano wyznawców żadnego z bóstw.
Tak więc ci osadnicy zawierali małżeństwa mieszane z resztą ocalałych z niewoli asyryjskiej Żydów. Z czasem nawet całkowicie przejęli kult i zwyczaje na tych terenach. Po powrocie części żydów z niewoli asyryjskiej uznali oni Samarytan za obcych, nieczystych rasowo, odmawiając im prawa nie tylko do nazywania się Żydami, ale przede wszystkim do tych terenów jako przecież tylko im obiecanych.
Dlaczego tak się stało? Są dwie możliwe przyczyny. Być może już wtedy istniała tradycja (pisana, mówiona?) zobowiązująca Żydów do czystości rasy. Jej przejawem do dzisiaj może być uznawanie za żydów tylko potomków po linii matki, jako tej przekazującej krew,która jest czynnikiem  "magicznym", nie zaś potomków ojców. To ostatnie jest archaizmem z czasów początków Izraela, gdy gwałty na ludności podbitej były chlebem powszednim.
Drugą przyczyną może być aspekt materialny. Powracający Żydzi, chcąc odzyskać dawne posiadłości, musieli ich pozbawić obecnych właścicieli, nie mogli przecież z Ziemi Obiecanej wyrzucić Żydów. W tym celu musieli uznać ich za nie-żydów czyli obcych., co dawało pretekst do zajęcia ich terenów. Do dzisiaj żyje jeszcze ok. 700 Samarian uznających się za prawdziwych Żydów, natomiast pozostałych uważają za apostatów.
Ten przykład jest bardzo ważnym odnośnikiem do dialektyki myślenia środowisk określanych jako syjonistyczne. Dla nich prawdziwymi spadkobiercami obietnicy Abrahama mogą być tylko "prawdziwi Żydzi", nie wystarczy być Żydem tylko z wyznania, trzeba być Żydem "rasowym"
Jak w tym kontekście można uznać "Żydów%u2019 Chazarskich za Żydów? Ano nie można i za takich nie uznali ich sami Żydzi. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że była to niezbyt rozgarnięta hołota, ale dlatego,że przyjmując ich wiarę narzuconą przez elitę, sami siebie uczynili niewolnikami. Niewolnicy nie pasują do rasy władców świata. Ponadto z uwagi na brak wrodzonych zdolności do handlu i rękodzieła należeli do uboższej części społeczności żydowskiej. W procesie asymilacji z ludnością rdzenną nawet trudnili się uprawą roli, co jest zjawiskiem dość niezwykłym. W każdym bądź razie od swoich rabinicznych przewodników przejęli to co potrzebne do zachowania i rozwoju gatunku - serwilizm i poddaństwo każdej władzy. Dlatego często byli poborcami podatków, łupiąc bezlitośnie i z wielką gorliwością biedniejszy od siebie chłopski stan.
To o nich Aszkenazyjscy Niemcy z pogardą mówili "Pollock"
Zresztą kierunek ich migracji, zdecydowanie odbiegał od migracji Diaspory Babilońskiej( może tak ich od Talmudu Babilońskiego nazwijmy). Tereny te jako mało rozwinięte, nie były w kręgu zainteresowań najpierw diaspory asyryjskiej, potem babilońskiej i w końcu perskiej. Zdecydowanie było jej bliżej do bogatej Europy przez tereny z nad Bosforu, tym bardziej, że Mezopotamia jako kraina żyzna, była niestety uboga w surowce metali i inne, które decydowały o rozwoju i sile państw. Wydaje się więc,że na terenach scytyjskich, potem należących do Hetytów i Frygów musiała istnieć społeczność żydowska która bądź to już tam była, bądź osiadła w trakcie wędrówki Abrahama do Kanaan. Osobiście uważam,że musiały tam istnieć skupiska żydowskie, które przywędrowały tam w celach handlowych.
Doliny Eufratu i Tygrysu obfitowały w żyzne gleby, jednakże brak podstawowych surowców wymuszał nie tylko podboje ,ale przede wszystkim był katalizatorem rozwijającej się wymiany handlowej.
Wiadomo, że Scytowie zdominowali w swym czasie handel zbożem, które wprawdzie też uprawiali, ale nie na taką skalę. Ich tereny posiadały złoża żelaza i miedzi.Tereny bliższe Morza Śródziemnego obfitowały w ołów i obsydian  Być może właśnie Żydzi z Babilonii byli głównym czynnikiem,  rozwijającym handel i rzemiosło w tamtych rejonach. Przecież to właśnie w Babilonii  powstały pierwsze na świecie domy handlowo-kredytowe, Raczej jest pewne ,że zrodzony i opierający się na ustalonych przez Hammurabiego zasadach handel i związany z nim kredyt został wypaczony przez tych "potomków Babilonu" w lichwę , która stała się "kamieniem filozoficznym" zamieniającym wszystko w złoto.
Najważniejszy jednak dla samookreślenia się narodu żydowskiego oprócz wyjścia z Egiptu był okres Niewoli Babilońskiej. Po zdobyciu Jerozolimy i zburzeniu świątyni przez Nabuchodonozora II wywieziono do Babilonu elitę narodu: bogatych właścicieli i kupców oraz rzemieślników ,w tym snycerzy i budowniczych. Należy wspomnieć, że termin "niewola" nie jest tutaj dosłowny. Uprowadzeni mogli praktykować swoją religię i tradycje.
Mogli również oddawać się sztukom mantyczym i wróżeniu ze snów, które w ówczesnych czasach odgrywało bardzo duża rolę. Prorok Daniel np. został przez Nabuchodonozora II (tak,tak tego samego, który ich oprowadził z "Ziemi Obiecanej") podniesiony do wysokiej pozycji ze względu na biegłość w ich objaśnianiu. Ciekawe też czy obecność w magicznych praktykach Chaldejczyków-węża jako symbolu najwyższej mądrości było wpływem hebrajskim czy też może scytyjskim gdzie ważna rolę pełnił mit o Wężowej Bogini? Czy też wpływ ten był odwrotny? W tym ówczesnym kotle kultur i wierzeń wydaje się to trudne do ustalenia. Jedno wydaje się pewne. Po zdobyciu Babilonii przez Cyrusa II  w 538 r. Żydzi mogli opuścić "ziemię niewoli" i zabrać ze sobą to co im potrzebne. Tak więc oprócz bogactwa materialnego zabrali bogactwo wiedzy o magii i demonologii ,w księdze Henocha i innych księgach pseudo-epigraficznych. Wiedza ta stała się tajemnym i mistycznym systemem zwanym Kabalą, stała się magicznym orężem Talmudu w walce ze "złodziejami przymierza" i "grabieżcami ich obiecanego dziedzictwa"
Doświadczeni okresem rozbiorów Polski, nie możemy się dziwić, że to właśnie w "ziemi niewoli" zrodziły się pierwsze  żydowskie idee mesjanistyczne. W miarę upływu czasu rodziła się tez wątpliwość czy Żydzi jako Żydzi dobrze odczytują słowa proroków i patriarchów. Z pewnością przyczyną takich wątpliwości musiało być pozbawienie ich "obiecanej" im przez Jahwe ziemi.
Jednakże moim zdaniem owe wątpliwości były celowo rozbudzane przez kręgi kapłańskie, uzurpujące sobie i tyko sobie prawo do głoszenia Woli Bożej. Nie było w tym nic odmiennego od idei "boskości władzy%u2019 obecnej w Egipcie  jak i w Asyrii i Babilonie. Tam kapłan,bądź król wywodzący się najczęściej z kapłańskiego rodu ogłaszał wolę bogów. Oczywiście sama idea ewoluowała z czasem od "wcielenia bóstwa" poprzez jego "namiestnika lub zastępcę" do wybrańca cieszącego się "opieką" Jedno w tym wszystkim było wspólne: to nie zwykły lud rozmawiał z bóstwem lecz "wybrani" i to oni przekazywali innym jego wolę.
Samo państwo "obiecane" było dyktaturą wprowadzającą siłą swoja religię i obyczaje. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć przed upadkiem Izraela, judaizm był religią nawracająca i ekspansywną.Władza kapłanów i królów była ogromna. Widać to w czasach późniejszych gdy uznawano i umizgiwano się do każdej władzy ,którą uznawała "świątynia" Natomiast podczas ciągłych deportacji zachodziło ryzyko rozmycia się "narodu" w morzu ludów okolicznych, a tym samym idei "przymierza" będącej podstawowym czynnikiem scalającym. To właśnie wtedy kapłani żydowscy zaczęli doszukiwać się ukrytych interpretacji Bożych słów. Tworząc do nich komentarze, objaśnienia, będących w istocie wypaczeniem Boskiego przesłania. Będąc dziedzicami spuścizny Babilonu uznali, że można boskie słowa inaczej tłumaczyć, wg. własnego uznania, że nawet można spełniając pewne określone wymagania Bogu mówić co ma czynić, kogo zniszczyć a kogo w dobrobycie zachować. Herezja jaką im Jezus Chrystus uczynil, była nie do zniesienia. Bratał się z najuboższymi, przystępował z Samarytaninami, głosił Prawdę Bożą i Odkupienie wszystkim narodom ziemi. On i za jego przyczyną wszyscy chrześcijanie byli złodziejami ich dziedzictwa, szubrawcami kradnącymi ich przymierze z Bogiem. To tak jakby  bydło i świnie chciały usiąść razem z nimi do pańskiego stołu, podczas gdy jedyne co im powinno być przypisane to obora, chlew oraz pomyje, a przede wszystkim służba panom.
Talmud Babiloński jest tym co określa stosunek Żydów do Boga, do siebie i do całej reszty. Nie ma takich drugich pism w historii świata. Mein Kampf Hitlera jest tylko niewinną próbą stworzenia czegoś na kształt zawartych w Talmudzie idei. Talmud jest nie tylko wielką księgą żydowskiego wychowania(indoktrynacji), jest pokarmem(trucizną) duchowym, z którego korzysta całe żydostwo od czasów swego rozproszenia.Jest spójnią, która mimo upływu czasu nie straciła swego znaczenia, posiadającą  w ich pojęciu jakąś niezwykłą wagę i niespożytą moc podtrzymywania nigdy nie gasnących dążności i celów. W duszach swych wyznawców wznieca żar przesądów i uprzedzeń wiodących prostą drogą do fanatyzmu, nienawiści, która jest tak silna, że ani prześladowania ani wpływ innych kultur, w tym chrześcijańskiej nie mogło jej osłabić.
Być może  właśnie dlatego żyjąca w harmonijnej koegzystencji z   chrześcijanami diaspora palestyńska, będąca pod silnym wpływem większej, starszej, bogatszej i lepiej zorganizowanej wspólnoty z perskiej Babiloni zdecydowała się pomóc Persom w zdobyciu Ziemi Świętej. . Historyk Izrael Szamir tak opisuje te wydarzenia:
"W roku 614 miejscowi Żydzi palestyńscy zjednoczyli się ze swymi babilońskimi współwyznawcami i pomogli Persom zdobyć Ziemię Świętą. W najeździe uczestniczyło dwadzieścia sześć tysięcy Żydów. Po perskim zwycięstwie Żydzi dokonali masowego holokaustu palestyńskich chrześcijan. Palili kościoły i klasztory, zabijali mnichów i duchownych, palili książki(..). Niewiele kościołów przeżyło ten pogrom. Wielka Ławra Sawy Oświeconego, schowana w bezdennym Wąwozie Ognia (Wadi an-Nar), ocalała dzięki swemu oddaleniu i pionowym skałom. Kościół Bożego Narodzenia był uratowany w sposób cudowny. Gdy Żydzi kazali ją zniszczyć, Persowie zaprotestowali. Uznali mozaikę przedstawiającą trzech króli nad drzwiami za portrety perskich królów, i obronili kościół.
Lecz pogrom ten nie skończył się na tych barbarzyńskich zniszczeniach. Gdy Jerozolima poddała się Persom, do niewoli wzięto tysiące miejscowych chrześcijan, i zapędzono ich do pustej sadzawki Mamilli."
Żydowska diaspora za pieniądze Żydów babilońskich i swoje, wykupiła tych nieszczęśników z rąk Persów, jednakże nie w celu darowania im życia. Bynajmniej, w talmudycznym zestawie gawęd i objaśnień pojęcie altruizmu wobec Gojów nie istnieje. Wykupiono ich by następnie zaraz ich wymordować. . Ówczesne źródła oceniały liczbę zamordowanych na ok. 90 000. Świadek wydarzeń, Strategiusz podaje, że w tej krwawej rzezi zginęło 66 tysięcy palestyńskich chrześcijan. Mężczyzn, kobiet i dzieci, które zabijano niczym "bydło w rzeźni". Liczba ludności na świecie wówczas liczyła 300 ml, jak łatwo obliczyć w przeliczeniu na dzisiejsza skalę , całkowita liczba pomordowanych wahała by się od 1,5 mln do ponad 1,8 ml chrześcijan. Podobne rzezie zdarzały się już wcześniej:
- Cyrena, 115r, 222 tys
- Cypr, 116r, 240 tys
Historyk rzymski Kasjusz Dio żyjący ok. 155-235 n.e. tak min. opisywał pogromy w Cyrenie i na Cyprze : "Jedli ciała swych ofiar, robili sobie pasy z ich wnętrzności i nurzali się w ich krwi."
Czy takie wydarzenia mogą nas dziwić?
Jeżeli weźmiemy pod uwagę historię diaspory egipskiej, palestyńskiej i babilońskiej, muszą dziwić i budzić prawdziwe oburzenie. Wprawdzie Żydzi jako naród byli wielokrotnie w tamtych czasach pozbawiani swojej "własności", ale nikt ich nie zabijał tylko dla samej, czystej fizycznej eliminacji. Wszędzie gdzie przybyli pokojowo mogli kultywować swoje tradycje i obyczaje. Mogli budować domy, uprawiać ziemię, zajmować się rzemiosłem i handlem.
Dlaczegóż więc ich celem stała się w tamtych czasach eliminacja fizyczna chrześcijan? Przybyle do Palestyny młode wojownicze pokolenia, w których zapalono żagiew nienawiści do innych ludzi z powodu wyznania, przynależności narodowej czy po prostu słów zapisanych w świętych księgach, były pod przemożnym wpływem rabinicznych wyznawców Talmudu Babilońskiego."Świętej" księgi, która otwarcie każe traktować innych ludzi jak zwierzęta i zabijać ich z powodów religijnych. Jeżeli przyjąć nakazy talmudyczne za religię, a jest to chyba uprawnione w tym przypadku, to narodowy socjalizm, komunizm, wywodzące się z jednego ideowego pnia oraz niektóre manifesty komunistyczne oraz Main Kampf są pod tym względem podobne. Mówią o usuwaniu (likwidacji) całych narodów i całych klas społecznych w imię ideologii, " poszerzania przestrzeni życiowej" w pierwszym przypadku lub też "sprawiedliwości społecznej" w drugim.
Czy rzezie w Palestynie nie były modelowym przykładem " poszerzania przestrzeni życiowej"- dla Żydów?

Koniec cz. 1

Bezwolna tłuszcza

„To ociemniali kradną światłość
a głupcy mądrość innym”
Nasi rządcy przekonani o swojej niemal„boskiej” nieomylności i mądrości prowadzą nasz kraj do nieuchronnej katastrofy gospodarczej i społecznej. Bo do katastrofy moralnej ,niestety doprowadzili już dawno.
Zadziwiające jest z jaka łatwością decydują o wyrzuceniu na margines życia społecznego całych grup naszego społeczeństwa{do diaska jakich grup? Stop!!}Te tzw. grupy to przecież nasze matki i babcie, nasi ojcowie i dziadkowie,posiadający serca i uczucia wyrażający swoje emocje i akcentujący swoje niepokoje i rozczarowania!Nie jakaś bezosobowa masa.
Stygmatyzacja, wyszydzenie, ośmieszenie i wykluczenie! Wszystko dla doraźnych i długofalowych celów politycznych. Schemat znany od dawna, a jednak ciągle chwytny pozwalający robić karierę, trzymać się na fali, stąd pełno wszędzie różnego rodzaju pokracznych postaci Wojewódzko-Figursko-Majewsko-podobnych. Blogerów w typie Alme i innego dziadostwa, dopuszczających komentarze typu jak to i od której strony Kaczyńscy dogadzali Kempie. Komentarze tak obraźliwej ohydne,że brak po prostu brak słów na nazwanie tego typu praktyk.
Wszystko to się wpisuje doskonale w cały ten schemat wyzucia z wszelkiej ochoty i praw do akcentowania własnych poglądów osób i grup myślących inaczej.
Pamiętamy „moherowe berety” czy też znaną akcję „zabierz babci dowód”.
Najgorsze jest to, że inspirowany z pełną premedytacją ciąg zdarzeń pociąga za sobą owych„ociemniałych i głupich”,którzy z kolei na zasadzie instynktu stadnego wciągają w te działania kolejnych „bezwolnych”
Wot i Tuskowa inżinierija społeczna.
„To bezwolni odbierają wolę”
To oni właśnie,być może nawet nieświadomie sprawiają, że znacznej części naszego społeczeństwa przestaje się chcieć myśleć, i w ramach samonapędzającego się mechanizmu ta owa „bezwolność”udzieliła się również najważniejszym osobom w państwie,choć sami byli ich„ojcami założycielami”
A „bezwolna tłuszcza” była zawsze i będzie, podczas Rewolucji Francuskiej,Sowieckiej i Meksykańskiej, nie zauważając stojących w cieniu,za ich plecami Braci w Fartuszkach, pierwszych krzyczących „na szafot. na szafot!!!”